Elizabeth Arden Provocative Woman

Elizabeth Arden Provocative Woman


Elizabeth Arden Provocative Woman

Markę Elizabeth Arden, znana jest mi już od lat. Założycielką tej marki jest kobieta, która inspiruje wiele kobiet po dzień dzisiejszy. Akermańska bizneswomen, stworzyła markę znaną na całym świecie zaczynając od zwykłego salonu piękności. Dzięki swojej pasji i uporowi, pomimo czasów wojennych uczyła kobiety jak dbać o siebie. Marka jest znana głównie z perfum i kosmetyków. Bardzo popularną i lubianą serią jest Elizabeth Arden Green Tea, charakterystyczna zielona buteleczka perfum z listkiem, znana jest większości z nas.
Dzisiaj zapraszam na recenzje perfum Provocative Woman, które zostały wypuszczone na rynek w 2004 roku.

Zapach mocny i intensywny, wyczuwalny z daleka. Połączenie zapachów komponuje się w prosty i uwodzicielki zapach. Jest rześki i zarazem krystaliczny, jak poranek w zimowy dzień. Pobudza a zarazem kusi, taki zapach na długo pozostawia po sobie wrażenie. Jakie ? Kobiety pewnej swojej kobiecości, dominującej idącą z podniesioną głową przez życie, mimo różnych trudności.
Sama nazwa perfum wiele zdrada, zapach jest prowokacyjny. Chwyta w swoje sidła napotkane osoby, pozostawiając wiadomość ,,nic nie powstrzyma mojej kobiecości".

Elizabeth Arden Provocative Woman

Nuty zapachowe w tym perfum wiedzą gdzie ich miejsce. Ma dobrego dyrygenta, który trzyma je wszystkie w ryzy. Wyczuwam w nim mocny dominujący bursztyn, lekkość wonnych kwiatów takich jak lotos frezja i orchidea. Wszystko to skąpane w ostrości imbiru i posłodzone szczyptą słodkiej papai. Ten zapach jest wyjątkowy i bardzo charakterystyczny, można go pokochać albo niekoniecznie się z nim polubić. Ja z pewnością, należę do tej pierwszej grupy. Sięgam po te perfumy na wyjątkowe okazję, kiedy chce dodać sobie większej pewności siebie. Do kupienia na https://www.iperfumy.pl/

 Znacie markę Elizabeth Arden ?

Porady blogerek - Jak dbać o włosy jesienią ?

Porady blogerek - Jak dbać o włosy jesienią ?

Porady blogerek - Jak dbać o włosy jesienią ?

Hej Wszystkim,

Dzisiaj zapraszam na drugi wpis z cyku ,,Porady blogerek". Dziś poruszamy temat pielęgnacji włosów jesienią. W tym okresie, włosy potrzebują regeneracji po słonecznym lecie. Jak zrobić to dobrze ? Jak odpowiednio pielęgnować włosy ? O tym wszystkim, dowiecie się w dzisiejszym wpisie.

https://www.wblaskumarzen.pl/
Moje włosy są cienkie, farbowane, a jesienią lubią wypadać. Staram się dbać o nie jak najlepiej, staram się też żeby jak najbardziej zmniejszyć ich wypadanie. Pomagają mi w tym kosmetyki o naturalnym, w miarę delikatnym składzie, staram się też dostarczyć jak najwięcej witamin od wewnątrz, ale ponieważ nie zawsze to działa, wybieram sprawdzone suplementy. Raz w tygodniu robię peeling skóry głowy, żeby umożliwić włosom swobodne oddychanie i dostęp składników aktywnych do skóry głowy i tym samym lepszego odżywienia włosów. Po każdym myciu dostarczam im masek, raz w tygodniu traktuję je olejami. Staram się też zabezpieczać końcówki. Ponieważ włosy moje lubią dyscyplinę, jesienią je najczęściej splatam lub wiążę w kucyk, żeby je ochronić przed wiatrem.


Co kręci AnulęJesienią uwidaczniają się skutki letniego przesuszenia i uwrażliwienia włosów i skóry głowy. Jeśli chcecie, aby Wasze włosy odzyskały świetną formą i wyglądem pamiętajcie o tym, że:
- Łodyga włosa jest martwa! Aby poprawić wzrost i wzmocnić włosy od podstaw musicie działać u źródła, czyli dokarmiajcie cebulki.
-Oleje nie nawilżają! One zapobiegają utracie wilgoci, ale aby mogły zamknąć wilgoć wewnątrz włosa czy skóry głowy musicie najpierw im tego nawilżenia dostarczyć.
-Skóra głowy to też skóra! I ma potrzeby dla skóry właściwe – nawilżamy, odżywiamy, usuwamy martwy naskórek.



http://www.drzemiace-piekno.pl/

Jesień jest najbardziej łaskawą porą roku dla moich włosów, jednak jest to też idealny moment na intensywne odżywianie oraz nawilżanie ich po gorącym lecie. Do tego celu najlepsze będzie olejowanie, choć przyznam Wam, że z regularnością mam kłopot. Warto w tym okresie wzmacniać włosy na wszelkie możliwe sposoby, aby wypadło ich jak najmniej :). Ja akurat za suplementami nie przepadam, pozostają mi więc wcierki itp. Ważne jest też upinanie włosów, nic tak ich nie niszczy, jak kołnierzyki kurtek czy płaszczyków.



Moje włosy podczas minionego lata, nie były we wzorowej kondycji, bardzo mocne słońce, źle wpływało na nie i do dziś widać na nich skutki szkodliwego promienowania, łącznie z ich wypadaniem, oznaczało, to solidną, jesienną kurację. Jeśli tak, jak ja macie taki problem, polecam sięgnąć po oleje, zioła i naturalne kosmetyki. Myję głowę delikatnym szamponem, stosuję odżywki, piję skrzyp. Olejuję włosy dwa razy w tygodniu olejem kokosowym, nakładam go też na skórę głowy i masuję, poprawiając ukrwienie. Olej kokosowy odżywia włosy i regeneruje cebulki, jednak nie każde włosy go pokochają, polecam przetestować na sobie, jak Wasze włoski zareagują na olejowanie nim. Końcówki polecam odżywiać masłem shea, to naturalny kosmetyk, uwielbiany przeze mnie od lat.


https://karodos.pl/
Jesienią włosy stają się bardziej podatne na szkodliwe działanie czynników atmosferycznych jak wiatr, deszcz czy chłodne powietrze. Podstawą ich pielęgnacji jest regularne stosowanie odżywczych masek i odżywek. Po każdym umyciu i wysuszeniu warto zabezpieczać końcówki włosów silikonowym serum.Bardzo korzystne rezultaty przynosi również regularne olejowanie włosów np. 1 raz w tygodniu. Taki zabieg nie tylko wzmacnia, odżywia ale też wspaniale nabłyszcza włosy. Olejowanie sprawia, że włosy stają się sprężyste, nawilżone i dociążone. Nie zapominajmy też o ochronie włosów przed chłodem poprzez noszenie czapki.



Jesień jest dla mnie początkiem sezonu ,,na noszenie czapki". Staram się wykorzystać ten czas na intensywną pielęgnacje włosów. Często stosuje delikatne olejowanie i pozostawiam olej na włosach na cały dzień. Taka forma pielęgnacji to idealna sprawa dla zabieganych osób takich jak ja. Włoski w tym czasie zyskują na sile, a ja nie muszę się przejmować że ktoś zobaczy tłuste włosy (są schowane pod czapką). W tym okresie zawsze stawiam na miesięczną kuracje z wykorzystaniem wcierki do włosów. Stosuje gotowe lub robię macerat olejowy z korzeniem imbiru. Taka mieszanka idealnie pobudza cebulki włosowe do wzrostu.



 Wpis napisany przez :
Ania - Cherry Belle
Helen - Karodos
Marzena - Naturalnie, że Piękna
Richevon serum/ krem przeciwzmarszczkowy

Richevon serum/ krem przeciwzmarszczkowy

  Richevon

Richevon
to krem w postaci lekkiego serum. Szybko i łatwo aplikuje się na skórę. Chwilę po użyciu, pozostawia na sobie uczucie nawilżenia i ukojenia skóry. Nie pozostawia na skórze tłustego filmu ani nie czyni żadnego dyskomfortu.

Zapach jest bardzo przyjemny dla nosa i przypomina mi tradycyjny krem nivea. Utrzymuje się na skórze przez jakiś czas po aplikacji, co w tym wypadku jest dla mnie plusem.
Serum używam już od jakiegoś czasu i zazwyczaj stosuje go w duecie z innymi kosmetykami. Często również stosuje go na noc w większej ilości, w postaci maseczki aby skóra została lepiej odżywiona.
Opakowanie kremu należy do takich jakie lubię, ułatwia aplikacje i zapewnia prawidłową higieniczność.

Pierwszymi zauważalnymi efektami użycia serum, jest ogólna poprawa wyglądu cery. Mogłabym powiedzieć, że skóra jest mniej zaczerwieniona a podrażnienia skórne szybciej się goją. Cera jest wyczuwalnie bardziej nawilżona i nieco bardziej gładsza. Niestety nie mogę do końca określić, czy krem działa przeciwzmarszczkowo. Przypuszczam jednak, że skład kremu jak i jego systematyczne stosowanie, może przyczynić się do takiego działania.

Skład kremu jest naprawdę przyzwoity. Znajdziemy w nim wiele ekstraktów roślinnych, między innymi : Ekstrakt z korzenia myszopłocha kolczastego, ekstrakt z euterokoku kolczastego, topoli czarnej. Wyciągi : z kwiatów lawendy, kwiatów gardenii tahitańskiej. Ponadto takie składniki jak : guaranę, lecytynę, witaminę B5, koenzym Q10, olejek eteryczny z drzewa różanego, różę damasceńską i inne ( pełen skład w linku poniżej)

Ogólnie jestem zadowolona z użycia serum. Polubiłam go zwłaszcza, za jego lekkość i zmniejszenie podrażnień skóry. Niestety kuracja kremem nie należy do nisko cenowej półki, można jednak kupić go nieco taniej w pakietach po kilka sztuk.
Moja ogólna ocena 5/6


  Richevon

Więcej informacji / Skład / Dostępność

Znowu w życiu mi nie wyszło....

Znowu w życiu mi nie wyszło....


Znowu w życiu mi nie wyszło...

Gdy piszę ten tekst, w tle leci znana piosenka Budki Suflera. Refren idealnie opisuje moje obecną sytuacje. Niedawno podjęte wyzwanie 100 dni bez słodyczy, nie udało się. Na szczęście w porównaniu do tekstów piosenki, mam szansę znów zacząć wszystko od nowa.

Problem tkwi we mnie, w mojej słabej woli. Po miesiącu słodycz-owego postu uległam pokusie. I tak oto już od dwóch tygodni, wróciłam na dawne tory słodyczomaniaczki.
Nakręcana ciągłym stresem, zdemotywowana i zdołowana swoim wyglądem brnę w ciągłe te samo koło.
Smutno mi to jem słodkie, a smutno mi bo mam nadwagę a mam nadwagę bo jem słodkie.
Niby wszystko wiem, niby wszystko oczywiste. Jednak bardzo ciężko mi ciężko walczyć z samą z sobą. Ludzie zdobywają niemożliwe szczyty, pokonują ciężkie choroby. Są w stanie zdobyć bardzo wiele... a ja mimo setek prób ciągle daje plamę.

Wybaczcie moi mili, za ten potok narzekania. Czasem już tak mam, że dopiero jak coś wyleje z siebie czuje się o wiele lepiej. Przez ostatnie dni, mój dołek osiągnął szczyt możliwości. I nie chodzi tutaj wyłącznie o moje postanowienie odnośnie słodyczy. Bycie matką dwójki córeczek w tym jednej nad aktywnej, daje się we znaki we znaki moim nerwom. Staram się jak mogę być dobrą mamą, cierpliwą i spokojną. Niestety nie zawsze wychodzi tak jakbym chciała. Niczego w życiu tak bardzo nie pragnę teraz jak być dobrą matką i żoną. Człowiek uczy się przez całe życie i wieżę w to że mi się to uda.

Czas spojrzeć prawdzie w oczy....

Muszę Wam się do czegoś przyznać - jestem mistrzynią w znajdowaniu wymówek. Z jednej strony chcę w końcu czuć się zdrową i zadbaną kobietą. Z drugiej strony potrafie znaleźć tyle wymówek, aby nic w tym kierunku nie robić. Chociażby teraz, zamiast wskoczyć na rowerek póki mam chwilę czasu - siedzę i piszę tego posta. Muszę w końcu nauczyć się znajdowac piorytety w życiu, dobrze zorganizować swój czas i zacząć działać. Pewno znów czeka mnie po drodze jakaś porażka, qle za każdym razem gdy upadnę podniosę się i będę walczyć dalej.

Trzymajcie za mnie kciuki !

Uoga Uoga, Pomadka Passionate Strawberry,

Uoga Uoga, Pomadka Passionate Strawberry,

Uoga Uoga, Pomadka Passionate Strawberry,


Uoga Uoga, Pomadka Passionate Strawberry, w kolorze 616 jest świetną propozycją na jesień. Jest to kolor nieco ceglasty z ciepłym odcieniem. Nie jest to kolor krzykliwy, lecz taki który podkreśla naturalny kolor ust . Na ustach prezentuje się bardzo ładnie, stanowi coś pomiędzy matową a błyszczącą pomadką.

Konsystencja pomadki jest kremowa i aksamitna, łatwo aplikuje się na ustach. Wszystko to zawdzięcza naturalnemu składowi wśród którego znajdziemy : wosk pszczeli, olejki - malinowy, makadamia i arganowy. Ponadto ekstrakt z owoców truskawki.
Po aplikacji na ustach, pozostawia je miękkie i przyjemne w dotyku. Nie zauważyłam by podkreślała suche skórki na ustach. Może się za to nieco rozmazywać, dlatego radzę odcisnąć pomalowane usta na chusteczce.

Uoga Uoga, Pomadka Passionate Strawberry,
Kolor utrzymuje się na ustach około 5-7 godzin, wszystko jest zależne od tego co robimy. Po tym czasie schodzi równomiernie z ust. Pomadka wyjątkowo mi się spodobała i z chęcią sięgam po nią teraz jesienią, kiedy usta wymagają szczególnej pielęgnacji.
Na uwagę zasługuje opakowanie kosmetyku, kartonik prezentuje się niezwykle uroczo. Sama pomadka umieszczona jest w plastikowym sztyfcie, który wygląda na dobry jakościowo.
Pomadka obecnie zastępuje mi zarówno szminkę jak i zwykłą bezbarwną pomadkę. Zazwyczaj stosuje oba produkty, aby zapewnić ustom zarówno odżywienia jak i nieco koloru.
Moja ogólna ocena : 5/6

Uoga Uoga, Pomadka Passionate Strawberry,

Copyright © 2016 Naturalnie, że Piękna , Blogger