Moja włosowa historia która się zaczyna

Włosowe historie są różne jak i różne są ich właścicielki. Przez długi czas wahałam się czy opisać wam moją . Niby że moja ciekawa i kończy się happy endem - nic z tych rzeczy można by rzec że moja historia włosowa zaczyna teraz nowy rozdział.

W dzieciństwie byłam wielkim łobuzem i tylko to że  chodziłam w spódniczce czyniło ze mnie dziewczynkę. Nosiłam krótkie włosy jak chłopak które w tych czasach były jasne jak słońce i kręcone jak makaron - z czasem włosy ściemniały a loczki przeistoczyły się w .... włosy ni to proste ni to kręcone można by stwierdzić że wielki szał ! Czesać nigdy się nie lubiłam...bo to przecież ciągnęło za włosy ,czasem udało mi się mieć piękną fryzurę dzięki siostrą i wyglądałam jako tako.

Czas mijał a moje włosy ściemniały , gdy byłam już nastolatką zaczęłam zwracać uwagę na to że mam w ogóle włosy. Starałam więc coś z nimi robić ale szybko traciłam chęci i przez to nie raz nie dwa stałam się obiektem żartów. Często przez to płakałam bo nie mogłam nic na to poradzić moje włosy mimo starań albo sterczały na wszystkie strony albo wyglądały tak jakby przez nie przegalopowało stado krów. 
Pod wpływem buntu nastolatki zaczęłam zmieniać moje włosy nie koniecznie w dobrym kierunku. Począwszy od farb do włosów różnych kolorów po ścinanie włosów nawet w coś przypominającego irokeza. Przez długi czas nosiłam krótkie włosy i czułam się z tym wspaniale potem znów zapuszczałam i ścinałam i tak toczył się bój z moimi włosami. Największym wyzwaniem była i jest grzywka , niesforna potrafi utrudnić mi życie.Postanowiłam w pewnym momencie z niej zrezygnować i do tego zapuścić włosy i osiągnęłam dwuznaczny efekt z jednej strony moje włosy były w końcu ujarzmione i nie sprawiały problemów z drugiej moja twarz przybrała formę wielkogłową co nie wyglądało ładnie Często sprytnie ucinałam na zdjęciach pół czoła by wyglądać normalnie
Nic jednak nie uszło oczom innych osób i oto znów miałam dołka bo się ze mnie śmiali. I co tu robić ? problem moich niesfornych włosów do dziś mnie męczy. Około 2 lat temu spojrzałam na moje włosy z innej perspektywy .Trudno są jakie są nie układają się dobrze ale można z nimi coś zrobić. Powolutku zaczęła się walka o moje włosy - by mój włos miał o mnie dobry głos. Wnioskując chce żeby było coś ładnego w moich włosach chce postarać się by znów wyglądać ładnie. Kolor włosów który już prawie rok ze mną jest jest kasztanowy zdecydowanie lepszy niż czerwony lub tleniony blond. Od niedawana należę do grona włosomaniaczek i przyznam,że jest mi wstyd - ja nie mam czym się pochwalić moje włosy wymagają intensywnej troski. Cieszy mnie że obce sobie kobiety wspierają się w dbaniu o włosy to daje dużo motywacji. Jakie plany na przyszłość ? Plan jest jeden- Mieć piękne włosy :) 

P.S - Kto z was ma siostrę wie co to więź - Tak się złożyło że i ona dzisiaj podzieliła się włosową historią. Z tym ,że ja jej tych pięknych loczków zawsze zazdrościłam :) Też chcę mieć piękne loczki :D