Sylveco Kojący balsam do ciała – recenzja



   Opakowanie balsamu przywodzi na myśl kosmetyku z apteki. Nie bez powodu w balsamie znajdziemy ekstrakty i olejki roślinne takie jak : ekstrakt z krwawnika pospolitego, ekstrakt z kory brzozy, ekstrakt z aloesu, olejek z mięty pieprzowej, olej z pestek winogron. 
Znajdziemy tu również takie składniki jak glicerynę i witaminę E. Skład balsamu jest naprawdę warty zainteresowani oryginalna ziołowa kompozycja powinna sprostać nawet osobą o bardzo wrażliwej skórze.


   Niestety balsam w pierwszym momencie nie wywołał na mnie dobrego wrażenia. Dlaczego ?
Wiem, że może i to błahostka i tak naprawdę nie świadczy o jakości kosmetyku.
Ale.. no właśnie ale – Pompka do dozowania balsamu. Z jednej strony fajna i praktyczna rzecz a z drugiej trzeba się nieźle napompować by wydobyć pożądaną ilość balsamu. W tym wypadku pompka jest stanowczo za mała i nie funkcjonalna – ja wolę osobiście odkręcić zakrętkę.

   Gdy już wydobędziemy nasz balsam z butelki, w pierwszej kolejności zwróciłam uwagę na delikatny ziołowy zapach który kojarzy mi się z ziołową apteką. Zapach jest taki jaki lubię w balsamach , nie za mocny ani nie za słaby.
Konsystencję balsamu mogę określić pomiędzy balsamem i kremem. 
Rozprowadza się na skórze bez zarzutów i równie szybko się wchłania. Chwilę po użyciu balsamu wyczułam delikatny i niezwykle relaksujący chłodek. Balsam nie pozostawia skóry tłustej czy błyszczącej – skóra po użyciu balsamu jest wyczuwalnie bardziej nawilżona i gładsza.
   Wydajność kosmetyku jest dobra, a stosując go w dłuższym okresie zauważyłam że skóra jest bardziej nawilżona i ,,wypoczęta”
Balsam może i nie należy do tanich ale myślę, że pomimo to, powinien zadowolić tych którzy cenią sobie kosmetyki z naturalnym składem. 
Jest to moje pierwsze spotkanie z kosmetykami tej firmy - Jestem ciekawa czy miałyście któryś z tych kosmetyków i czy jesteście równie zadowolona jak i ja ?