Mama wraca do formy - Jestem słodka jak mało kto

Powrót do formy z przed ciąży jest coraz trudniejszy. Mija kolejny miesiąc a moje postanowienie noworoczne przybrało miano małej katastrofy




Jakiś mały głosik w mojej głowie się śmieje i mówi do mnie ,, A nie mówiłam ? Wiedziałam, że Ci się nie uda".
Słyszę jak się ten mały chochlik śmieje a mi coraz mniej jest do śmiechu. Mój wygląd wygląda iście jak ,,Obraz nędzy i rozpaczy" tak jak mawiała zwykle moja nauczycielka z fizyki z gimnazjum. Patrzę w lustro i widzę zasmucony kawał baby, której nie tylko usta się smucą ale i brzuch. Tak moje drogie, po ciąży mój brzuch zrobił się dosłownie smutny. Nie będę go wam pokazywać, ponieważ nie chcę nikogo tutaj wystraszyć. Jest smutny i tyle !
Niestety nie mam się czym chwalić, dziś ponarzekam - bo czasem tego jako kobieta potrzebuję.
Jestem typem wielkiego lenia o słabej woli i o słomianym zapale. Te dwie cechy stanowią elementy mojego charakteru, który bardzo ciężko jest zmienić. Tak jak i na początku zawsze mam zapał do nowego działania tak po porażce, ciężko mi się zmotywować do dalszej walki. Zupełnie inaczej sobie wyobrażałam ten wielki powrót do formy. Miało być przebojowo, motywująco i iście zjawiskowo. Miałam inspirować innych do zmian i być ,,złotym przykładem". Przykładem owszem jestem ale takim którego nie należy naśladować.

https://pixabay.com/pl/lizaki-na-patyku-candy-cukierki-602441/

Głównym moim problemem jest brak silnej woli. Zwłaszcza jeśli chodzi o słodycze. Niedawno, jak pewnie sporo z was wie z Instagrama wygrałam całe pudło bo aż 5 kilogramów słodkości od Wawel.
Radość była ogromna ! Jak tylko przyszedł kurier i wtargałam całe pudło na górę, po dosłownym rozerwaniu kartonu zaczęłam się śmiać jak głupia. Tak śmiałam się sama do siebie, ciesząc się jak małe dziecko. Teraz to wręcz odwrotnie mogę tylko płakać ! Całe szczęście, że nie nie zjadłam wszystkich słodyczy sama bo teraz pewnie bym nie potrafiła wstać z krzesła.
Przez kilka dni dzielnie nie tknęłam ani cukierka a potem się zaczęła mania podjadania słodyczy. Dosłownie jak w jakimś strasznym filmie słyszałam z szafki w której były ukryte słodkości ,,Zjedz mnie..zjedz mnie !"
I tak oto nie mogłam nie pomóc temu głosowi i dzielnie zjadłam słodkości każdego dnia. Dawno, naprawdę nie pamiętam już kiedy ostatnio wpadłam w słodyczomanie.
Doszło do tego, że spokojnie z czystym sumieniem potrafiłam wtrambolić ( zjeść) całą czekoladę po czym po godzinie sięgnąć jeszcze po kilka cukierków. Jestem naprawdę nie możliwa, nie jedno dziecko ma silniejszą wole niż ja....

https://pixabay.com/pl/oty%C5%82o%C5%9B%C4%87-t%C5%82uszcz-993126/

Najgorsze jest jednak to, że mimo świadomości że robię źle - świadomie siebie powoli zabijam. Mogę tak naprawdę, zrobić nie jednej osobie wykład. Myślę, że czasem zdarza mi się coś mądrego i inspirującego powiedzieć odnośnie zdrowego trybu życia - gorzej z wcieleniem tego w własne życie. Wiem co mi grozi jeśli będę nadal żyć tak jak teraz. Jeśli nie ograniczę słodyczy, jeśli nie będę bardziej aktywna fizycznie zamienię się w chodzącą wielką Bukę. Mniejsza o wygląd, bo on tak naprawdę nie jest ważny. Jeśli dalej będę się objadała mogę w końcu zachorować na cukrzycę ( a niestety mam ku temu rodzinne skłonności). Mogę również doprowadzić swój kręgosłup do zupełnej ruiny a już niestety mam z nim problemy. Co z tego jeśli staram się mieć zdrowe nawyki i są miesiące gdy z nimi idzie mi naprawdę dobrze, skoro przychodzi czas gdy wszytko nadrabiam ? Ach cała ja... Mam ochotę siebie kopnąć dosłownie w dupę za swoje zachowanie... Koniec narzekania
P.s - Od jutra bardziej się przykładam - obiecuje !
Problemy z komentowaniem ? 
Zostaw komentarz na FB lub Google +