Przez ten jeden błąd- musiałam ściąć włosy całkiem na krótko



Hej Wszystkim,

Na moich włosach w ciągu ostatnich 15 lat, było bardzo wiele kolorów. Miałam włosy czarne jak noc, brązowe jak czekolada. Ogniste rude i kasztanowe. Słoneczny blond i czystą marchewkę. Raz nawet pokusiłam się o zielony, niestety na resztę kolorów tęczy już się nie odważyłam.
Na zdjęciu powyżej, możecie zobaczyć mój naturalny kolor włosów. Praktycznie pierwszy raz od kiedy jako nastolatka zaczęłam się farbować. Jest on zupełnie inny od tego koloru, który miałam zanim popadłam w tą ciągłą spirale zmian na głowie.

I tak oto, po ostatnim włosowym ,,eksperymencie" żywot moich kolorowych włosów dobiegł końca. Przez jeden mały błąd, nie miałam innego wyjścia jak ściąć całkiem włosy na krótko. Pewno się zastanawiacie, co takiego głupiego zrobiłam. Otóż zlekceważyłam instrukcję użycia kreatyny na włosy. Jak byk pisało, nie używać na farbowane i rozjaśniane włosy. Mimo tego, byłam pewna że to musi być po prostu takie ostrzeżenie na wszelki wypadek. Byłam pewna, że nic złego się nie stanie. Użyta przeze mnie kreatyna, nie była takie jak te typowe do których jest potrzeba prostownica.  W dodatku miała naturalny skład - co mogło źle pójść ?

Przygotowaną mieszankę po prostu nakłada się na 20 minut na włosy i zmywa. Wszystko zrobiłam tak jak trzeba (pomijając to, że zlekceważyłam instrukcje). Podczas końcowego mycia włosów, zauważyłam coś naprawdę dziwnego. Włosy zrobiły się niesamowicie miękkie a ich struktura była dziwnie podejrzana. Odniosłam wrażenie, że coś stało się niedobrego z ich środkiem. Podczas rozczesywania włosów, ilość jaka wypadała była po prostu katastrofą. Mimo tego, zamiast płakać- śmiałam się i powtarzałam sobie ,, ostatni raz z tymi głupotami". Nie mogąc dłużej patrzeć na to co działo się z włosami, po prostu je obcięłam. Na moje małe szczęście, z moim naturalnym odrostem włosów nic się nie stało. Wszystkie farbowane włosy, doszczętnie się spaliły i nie było dla nich ratunku.



I tak oto zaczynam od zera, mam szansę oswoić się z swoim kolorem włosów. Mam nadzieję, że zacznę się czuć w nim dobrze. Wiem jedno, chcę skończyć z swoją głupotą, i nie bawić się już sama w fryzjera. Nie będę na siłę robiła z siebie blondynki haha. Wystarczy, że gdzieś tam w środku nią jestem. Puki co na razie mam jeden plan - maksymalnie podkręcić wzrost i porost włosów. Przez miesiąc, będę starała się robić wszystko aby cebulki włosowe pobudzić do pracy. Już od kilku dni stosuje codziennie peelingi na skalp i wcierki. Już czuje pierwsze efekty w postaci wysypu nowych baby hair. Jestem pozytywnie nastawiona i gdzieś tam w środku czuję, że potrzebowałam takiej nauczki. Oby to ostatni raz ! Za miesiąc podsumuję czy moja walka się udała :) 


Copyright © 2016 Naturalnie, że Piękna , Blogger