*DIY - czekoladowy błyszczyk do ust

Kto z was ma ochotę na apetyczny błyszczyk do ust ?

Wystarczą tylko 3 składniki i stare opakowanie po błyszczyku, by w krótką chwilkę wyczarować kosmetyk idealny na chłodniejsze dni. Ostrzegam, używanie tego błyszczyku uzależnia zwłaszcza miłośników czekolady.

Składniki :
  • 8 gram masła kakaowego (1 i 1/2 łyżeczki)
  • 1/2 kostki gorzkiej czekolady
  • 1/2 łyżeczki ulubionego oleju ( ze słodkich migdałków, z pestek moreli, arganowy )
  • Opcjonalnie : Jeśli chcesz do błyszczyku możesz dodać kilka kropli witaminy E 
Wykonanie :

Masło kakaowe i czekoladę siekamy jak najdrobniej ( możemy również zetrzeć na tarce ) - dzięki temu składniki szybciej się rozpuszczą. Wszystkie składniki topimy w kąpieli wodnej, lub jak ja w kominku ( należy go odkazić jeśli był wcześniej używamy w innym celu )  Jeśli dodajesz do błyszczyku witaminy, dodaj je gdy tłuszcze trochę ostygną. Masę dokładnie mieszamy i  przelewamy do pustego opakowania. Pozostawiamy do całkowitego zastygnięcia, szybciej błyszczyk stwardnieje w chłodnym miejscu. Błyszczyk spokojnie można używać do 3 tygodni , nie musi być przechowywany w lodówce ale nie można go trzymać w zbyt ciepłym miejscu ( ilość z przepisu stanowi odpowiednią porcję która na pewno się nie zmarnuje )

Działanie :
  • Nadaje ustom ładny połysk
  • Doskonale nawilża
  • Zmiękcza usta i nadaje im przyjemnej gładkości
  • Tworzy warstwę ochroną chroniącą przed promieniowaniami UV
  • Odżywia i pielęgnuje usta
 Moja opinia 

Nie sądziłam, że w tak prosty sposób można wyczarować kosmetyk, który wręcz uwielbiam. Już kończy mi się moja porcja ( używałam błyszczyku przez okres 1,5 tygodnia) Co prawda błyszczyk nie służy do jedzenia, ale ja nie mogę się powstrzymać by nie zlizywać go z ust i smarować je na nowo. Naprawdę dobrze spisuje się w pielęgnacji ust, co prawda nie jest kosmetycznym ideałem ale ponad normę spełnił moje oczekiwania. Jedynym mankamentem jest to, że błyszczyk czasem za bardzo zastyga,


Alverde, Kompaktpuder - czy działa ?

Puder jest kosmetykiem, bez którego mogłabym żyć ale jest również takim który umila życie. Dzięki niemu moja cera nie błyszczy się jak głowa łysiejącego mężczyzny, a kolory skóry są bardziej zrównoważone i nie przypominają bluzki w kropki. Czy ten puder spisał się w swoim działaniu ? Zapraszam do recenzji

O pudrze sków kilka
  • Jest zawarty w solidnym opakowaniu 9g ( niestety napisy się ścierają )
  • Ma delikatny ledwo wyczuwalny pudrowy zapach
  • Opakowanie nie zawiera ani lusterka ani gąbeczki/pędzelka do nakładania pudru
  • Puder jest bardzo wydajny
  • Używanie go jest przyjemniejsze niż wersji sypkiej mineralnej


Działanie
  • W miarę dobrze matuje tłustą skórę
  • Stosowany w niewielkiej ilości poprawia koloryty skóry i nadaje jej naturalny wygląd
  • Stosowany w zbyt dużej ilości jest widoczny i może podkreślać suche skórki
  • Nie spowodował u mnie podrażnień ani zaczerwienień skóry
  • Posiadam kolor 030 Beige i muszę przyznać, że bardzo pasuje do kolorytu mojej skóry
  • Utrzymuje się na skórze dosyć długo ok. 5 h
  • Jest bardzo wydajny
Czy kupię ponownie ?

Z pewnością nie, puder jest przeciętny i nie robi szału. Owszem matuje skórę i wyrównuje jej koloryty jednak efekt jest dobry, a w tego typu kosmetykach jestem bardziej wymagająca. Zdecydowanie lepiej sprawdził się u mnie puder mineralny alverde.
Plusem tego kosmetyku jest większa wygoda użytkowania niż w pudrach mineralnych, nic się nie rozsypuje ani nie kruszy.


Korektor w sztyfcie alverde




O korektorze słów kilka
  • Jest zawarty w opakowaniu z sztyftem
  • Można wyczuć delikatną nutkę olejku z drzewa herbacianego
  • Opakowanie jest dosyć solidne, jednak napisy bardzo szybko się ścierają
  • Jest dosyć kremowy i tłusty
  • Jest mało wydajny
Działanie
  • Dobrze maskuje zaczerwienienia
  • Może nieco podkreślać suche skórki
  • Nie wywołuje podrażnień ani nie przyczynia się do powstania krostek
  • Jak już wspomniałam jest nieco tłusty i posmarowane miejsca się lekko świecą, dlatego konieczne jest przypudrowanie tych miejsc
  • Jest trwały i długo utrzymuje się na skórze, pod warunkiem że nie ,,ściera” się miejsc gdzie był użyty korektor
  • Stosowany systematycznie na krostki, przyśpiesza ich gojenie się
  • Stosowany w nadmiernej ilości, tworzy uczucie ,,tapety”
Czy kupię ponownie ?

Myślę że tak, choć najpierw spróbuje innych korektorów. Cenowo u nas w Polsce jest dosyć drogi i nie opłaca się go kupować, jednak w Dm jego cena jest przystępna i zachęca do zakupów ( do 10 zł) U mnie sprawdza się dobrze jako awaryjny plan działania, nie stosuje go codziennie jednak od czasu do czasu by zatuszować krostki.

Podwójne cienie golden bronze od Alverde


Moja opinia odnośnie kosmetyków

  • Kolorystyka cieni od razu przyciągał moją uwagę i zachęcił do zakupów
  • Opakowanie jest solidne ( jednak napisy znów się szybko ścierają )
  • Opakowanie zawiera 2 kolory – złoty i złocisty brąz. Oba posiadają w sobie małe złote drobinki
  • Cienie aplikowane za pomocą pędzelka do cieni bardzo się kruszą już w samym opakowaniu ( preferuje nakładać je palcem – wiem że to mało higieniczne ale cienie się nie sypią wtedy tak bardzo )
  • Stosowane na sucho są matowe ( zawierają jedynie te błyszczące drobinki )
  • Kolory są widoczne, jednak w opakowaniu znacznie ładniej się prezentują
  • Bardzo łatwo ścierają się z powiek przez co złote drobinki lądują wszędzie dookoła
  • Same kolory zmywają się dobrze, gorzej już z złotymi drobinkami
  • Stosowane na mokro są bardziej wyraziste i kremowe
  • Trwałość cieni zależy od tego czy pocieramy pomalowane miejsca, nie ruszane mogą wytrzymać spokojnie kilka godzin nie tracąc na kolorze


Czy kupie ponownie ?

Na pewno nie, pigmentacja kolorów jest dosyć kiepska do tego dorzucić nadmierne kruszenie się cieni. Chociażby z tych dwóch powodów na pewno nie sięgnę po te cienie ponownie. Cena nie jest duża, więc wiele nie straciłam przy ich zakupie ( koszt do 10 zł )


Alverde żel pod prysznic Kardamon i Wanilia




O żelu pod prysznic
  • Zawarty jest w poręcznym opakowaniu o pojemności 250 ml
  • Konsystencje ma typową dla żelów pod prysznic a kolor ma lekkie zabarwienie żółte
  • Zapach z początku mnie urzekł, teraz niestety nie mogę go wąchać. Pachnie słodko i gorzko zarazem.
  • Mieszanina zapachów działa na mnie równocześnie i pobudzająco i relaksująco
  • Żel pieni się standardową pianą
  • Zapach żelu utrzymuje się na skórze dosyć krótko bo do mniej-więcej godziny po użyciu. Jego intensywność jest dosyć mocna, czasami mnie drażni.
Działanie :

Żel jak to żel pod prysznic dobrze myje skórę z wszelkich brudów. W twej dziedzinie spisuje się bez zarzutów. Nie zauważyłam, by miał działanie ponad standardowe.


Czy kupię ponownie ?

Z przykrością stwierdzam, że nie. Zapach który z początku mnie zaintrygował i zaciekawił jest dla mnie teraz nie do zniesienia. Nie mogę wąchać tego żelu, nawet nie wiem czy go skończę. Poza tym, oczekiwałam jakiegoś działania poza dobrym myciem skóry. Nie doszukałam się nic takiego i jakoś nie urzekł mnie ten kosmetyk na tyle by kupić go ponownie. Mimo to, jestem ciekawa innych żeli pod prysznic z tej marki, być może znajdę w nich to czego szukam

Złoto Maroka w Polskim wydaniu czyli dziś o oleju arganowym Biotanic



 Po raz kolejny mogłam odkryć Złoto Maroka. Dzięki marce Biotanic, mogłam przekonać się na własnej skórze o jego działaniu. 
Czy skradł moje serce tak jak inne oleje ?



Właściwości oleju arganowego
  • Jest bogaty w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe
  • Ponadto zawiera : sterole, katenoidy, ksantofile, skwalen
  • Słynie z swojego działania odmładzającego i przeciwzmarszczkowego
  • Regeneruje skórę i dostarcza jej odpowiedni poziom nawilżenia
  • Pomaga zwalczyć trądzik, pomaga w łagodzić podrażnienia skórne
  • Chroni skórę przed szkodliwymi wpływami środowiska
  • Reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejsza przetłuszczanie się skóry.

Ogólnie o olejku :
  • Olejek jest zapakowany w małe kartonowe pudełko
  • Na opakowaniu widnieją treści dotyczące olejku arganowego jak i jego stosowania
  • Olej jest zawarty w szklanej przeźroczystej butelce z pipetą o pojemności 50 ml
  • Olej posiada charakterystyczny zapach i kolor, który jest spotykany u oryginalnych i nie rafinowanych olejów
  • Napisy na butelce jak i na kartonie nie ścierają się
  • Olej jest bardzo wydajny i z powodzeniem zastąpi krem do twarzy


Jak spisuje się olejek arganowy marki Biotanic ?

Przyznam szczerze, opakowania z kroplomierzami nigdy nie wydawały się praktyczne. Zmieniłam jednak zdanie używając tego oleju. Pipeta nadaje się do idealnego odmierzenia niewielkiej ilości oleju potrzebnej do aplikacji na twarz. Nic się nie wylewa ani nie marnuję. Można również bez problemowa nalać większą ilość oleju potrzebną do nałożenia na włosy. Do tej pory używałam olejów które miały kroplomierz lub tylko zwykłą zakrętkę... myślę ,że dodatek pipety stanowi połączenie plusów ich stosowania.

Olej arganowy zawarty w estetycznie wykonanym opakowaniu, dodaje mu luksusu i zwiększa przyjemność jego stosowania. Olej jednak trzeba przechowywać w mało nasłonecznionym miejscu, gdyż butelka nie jest ciemnego zabarwienia. Można, również schować kosmetyk do oryginalnego opakowania.

Ten naturalny kosmetyk najlepiej spisuje się w pielęgnacji mojej problematycznej twarzy. Stosuję go codziennie wieczorem do masażu twarzy. Odmierzam około 5 kropli za pomocą pipety i aplikuję na całą twarz. Później wykonuje masaż , dzięki któremu mogę w zupełności się zrelaksować.
Takie 5 minut wieczorem, może wiele zdziałać. Systematyczne używanie oleju poprawia wygląd skóry, cera wygląda na bardziej promienną i w jednym słowie zdrowszą. Nie miłe niespodzianki, pojawiają się na twarzy coraz rzadziej co niezmiernie mnie cieszy. Zmniejszyła się również suchość skóry, zwłaszcza w miejscach gdzie często u mnie występuję – okolice ust i podbródka.
Mimo że olej ma charakterystyczny zapach, nie jest on zbyt mocny. Jest delikatny i wyczuwalny, jednak nie drażni nosa tak jak niektóre oleje.
Od czasu do czasu lubię mieszać go z odżywką do włosów. Nakładam go na całe włosy i chowam je pod turban na 15-20 minut przed myciem/ Trochę szkoda, mi używać samego czystego oleju na włosy tym bardziej, że już w dodatku do maseczki może wiele zdziałać. Po umyciu włosy ładnie się błyszczą i są bardziej nawilżone.
Olej arganowy stanowi również świetną bazę do domowej roboty kosmetyków. Ja jednak najbardziej wolę stosować go w czystej postaci na twarz zamiast kremu. Chociaż jeszcze nie w głowie mi zamartwienie się zmarszczkami, myślę że moja skóra wynagrodzi mi młodym wyglądem za kilka lub kilkanaście lat.

Olej arganowy mogę polecić każdej z was, myślę że każda kobieta powinna mieć go chociaż raz. ( Ale się zrymowało ) 
Warto się przekonać na własnej skórze jak działa. Co do jakości oleju Biotanic nie mam wątpliwości, mając porównanie mogę powiedzieć, że jest oryginalnym i nie oszukanym olejem. W dodatku jest nierafinowany i tłoczony na zimno przez co zawiera więcej substancji odżywczych.

Zapraszam na stronę Biotanic
http://www.biotanic.pl/

Instagram

Blog Naturalnie Piękna, powstał w sierpniu 2009 roku. Jeszcze 10 lat temu, nie sądziłam,że moje hobby - potrwa tak długo. Dzięki prowadzeniu bloga, nauczyłam się lepiej dbać o siebie jako kobieta. Codziennie odkrywam nowe tajniki pielęgnacji: jak dbać o włosy, jak mieć zdrową cerę czy też jak troszczyć się o swoje zdrowe. Odkryłam swoje hobby jakim jest robienie domowych kosmetyków. Kosmetyki diy to coś co uwielbiam robić i cieszę się, gdy mogę podzielić się z innymi tym co robię. Na co dzień staram się stawiać na jak najbardziej naturalną pielęgnacje, sięgam głównie po kosmetyki naturalne, lubię też używać produktów polskich marek kosmetycznych. Recenzje kosmetyków to jeden z tematów najczęściej poruszanych na moim blogu. Traktuje to jako wyzwaniem i zawsze staram się włożyć w to dużo pracy i serca. Na blogu poruszam tematy nie tylko kosmetyczne. Znajdziecie tutaj też wiele inspiracji z świata wystroju wnętrz czy też mody. Lubię też dzielić się swoimi doświadczeniami z bycia blogerką i cieszę się, gdy mogę komuś przez to pomóc. Blog nie jest tylko stroną typowo poradnikową. Poruszam tutaj też tematy osobiste czyli w skrócie lifestyle. Zwierzam się z tego jak być mamą, która ma nieco kompleksów i walczy o pewność siebie. Zakładając tego bloga miałam jeden główny cel, nauczyć się kochać siebie i pokazać światu, że każda kobieta może być piękna. Mam nadzieję, że spędzicie tutaj miło czas i znajdziecie tutaj mnóstwo inspiracji