Alterra olejek do włosów - czy jest warty kupna ?




Kilka słów o kosmetyku
  • Olejek zawarty jest w butelce z twardego plastiku z pompką o pojemnością 50ml
  • Zapach jest przyjemny dla nosa – słodki, delikatnie morelowy lecz ja wyczuwam tutaj nutki cytryny
  • Konsystencja dosyć płynna
  • Wydajność dosyć dobra
  • Cena 15 zł ( 10 zł w promocji)
  • Dostępność drogerie Rossman
  • Skład :Glycine Soja Oil*, Helianthus Annuus Seed Oil*, Coco-Caprylate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Argania Spinosa Kernel Oil*, Persea Gratissima Oil*, Prunus Armeniaca Kernel Oil*, Sesamum Indicum Seed Oil*, Tocopherol, Parfum**, Limonene**, Linalool**, Geraniol**, Citral**. Więcej o poszczególnych składach przeczytasz tutaj

Użycia i Efekty
Plusem olejku jest to, że posiada pompkę. Znacznie łatwiej wydobywa się przez to olejek z butelki. Olejku używa się dobrze, choć przyznam że nie raz sprawia mi kłopot. Producent zaleca stosować niewielką ilość olejku po umyciu włosów ( max.1 pompkę). Niestety olejek używany zgodnie z zaleceniami na opakowaniu wywołał u mnie duże przetłuszczanie się włosach. Źle rozprowadza się go na wilgotnych włosach, nie daje się tak rozsmarować jak inne olejki. W konsekwencji doprowadza to do tego, że jest rozprowadzony nierównomiernie. Przy próbie użycia go na suchych włosach aplikacja była lepsza ale efekt niestety ten sam – przetłuszczanie się włosów. Olejek stosowany przed myciem włosów ( konieczne jest dwukrotne mycie) na szczęście działa już inaczej. Efekty jednak też tutaj nie są super, szczerze mówiąc dużej różnicy nie zauważyłam. Włosy są nadal w dobrym stanie i ich stan się nie pogorszył od używania tego kosmetyku.


Podsumowanie
Po tym olejku spodziewałam się czegoś innego. Miałam nadzieję, że będzie się bardziej różnił od tradycyjnych olejków tej marki. Dałam się złapać, kupiłam olejek o mniejszej pojemności w większej cenie. Na szczęście krzywdy włosom nie robi i jakoś zdołam go zużyć. Jednak na pewno do niego nie wrócę. Warto zaznaczyć że olejek ma dobry skład i to jest jedyny atut tego kosmetyku jaki widzę.

*DIY babeczki - Malinowe sny*

Kula kąpielowa jak zrobić

Uwaga te babeczki nie są do jedzenia !

Składniki
  • 100 g sody
  • 50 g kwasku
  • 50 g glinki różowej
  • 30-50 ml olejku o neutralnym zapachu ( np. olejek z słodkich migdałków, olej z pestek winogron)
  • Dla zapachu użyłam ok. 5 kropli kompozycji zapachowej malinowej. Rozpuszczonej w niewielkiej ilości wody ( około 20 ml) Wedle upodobań możemy zrobić inną wersję zapachową
Wykonanie 
  • Najpierw mieszamy z sobą składniki suche ( glinkę, sodę, kwasek)
  • Dodajemy olejek
  • Do butelki z atomizerem wlewamy rozcieńczoną kompozycje zapachową
  • Mieszamy i psikamy stopniowo, zwracając uwagę na lepkość mieszanki. Powinna przypominać nieco mokry piasek i dać się formować. Za mokra mieszanka może za bardzo się spienić a potem kruszyć. Im mniej wody tym lepiej
  • Gdy już uzyskaliśmy pożądaną konsystencje kul kąpielowych przekładamy je do foremek na babeczki. Mocno ugniatamy by były jak najbardziej zbite. Najlepiej nie wypełniać ich w całości ale tak do 3/4 wysokości. 
  • Możemy udekorować nasze babeczki, ja użyłam kwiatków wykonanych z glicerynowego mydła oraz spożywczych kwiatków z opłatków. Całość jeszcze przypudrowałam nieco błyszczącą miką. Elementy do dekoracji należy mocno docisnąć, a opłatkowe kwiatki nieco zmoczyć by trzymały się całości
  • Pozostawiamy do wyschnięcia, najlepiej w miejscu gdzie jest przewiew na 1-2 dni ( nie kładziemy ich na kaloryfer albo w pobliżu zbyt ciepłego miejsca)
  • Wyjmujemy nasze babeczki z foremek i możemy cieszyć się z ich używania
 Polecam również filmik instruktażowy jak wykonać pralinki kąpielowe



*DIY kokosowy puder do twarzy z efektem peelingu*



Składniki 
  • 3-4 łyżki glinki białej z kozim mlekiem i miodem
  • 1,5-2 łyżki sody oczyszczonej
  • 2-3 łyżki wiórków kokosowych
*Przed zastosowaniem pudru sprawdź najpierw czy sama soda oczyszczona Cię nie uczula. Proponuję też na początek zrobienie jednorazowej porcji : 0,5 łyżeczki sody, 1 łyżeczka wiórków kokosowych, 2 łyżeczki glinki.

Wykonanie i zastosowanie
Składniki mieszamy z sobą i przekładamy do słoiczka. Puder możemy użyć do mycia twarzy i ciała, jako maseczkę do twarzy ( puder mieszamy z wodą lub ulubionym olejem). Możemy użyć go również jako dodatek do kąpieli.

Glinka biała z kozim mlekiem i miodem - Dodaje pudrowi przyjemnego zapachu. Bardzo dobrze oczyszcza cerę i usuwa z niej toksyny. Ma działanie przeciwzmarszczkowe i rewitalizujące.
Soda oczyszczona - Bardzo dobrze złuszcza i zmiękcza naskórek. Dzięki właściwości peelingującym odświeżą cerę i oczyszcza pory. ( Przed zastosowaniem sody w kosmetyce warto zrobić test uczuleniowy)
Wiórki kokosowe- Stanowią bardzo dobry peeling do twarzy

Do tego DIY, zainspirował mnie post o maseczce z sody oczyszczonej u www.karodos.pl KL


Mój patent na lampę pierścieniową + pomysły z yt



Lampa pierścieniowa jest jednym z ważnych gadżetów blogerów/blogerki zajmujących się makijażem. 
Dzięki odpowiedniemu doświetleniu twarzy, można zyskać zdjęcia odzwierciedlające realne kolory. Charakterystyczny pierścień w tęczówce oka, zdradza że do zdjęcia została użyta lampa. Kto z was próbował robić zdjęcia zwykłym aparatem makijażowi wie jakie jest to trudne. Znalezienie odpowiedniego światła graniczy niemal z cudem. Wystarczy odrobina chęci, by taką lampę o wiele niższym kosztem zrobić samemu w domu, ciekawskich zapraszam dalej...


Poniżej przedstawiam wam filmiki jak wykonać lampę pierścieniową samodzielnie. Do niektórych z nich watro poprosić do pomocy ,,Pana złotą rączkę", niestety nie każda jest łatwa w wykonaniu.








 Z tego pomysłu korzystałam, jednak moje wykonanie nie było takie ładne




A tak  wygląda moja lampa pierścieniowa

Została ona wykonana z okrągłej żarówki  ledowej ( Led Driver Model GL12-18W). Można taką kupić w sieci, jednak znalezienie jej jest trudne.( Ja kupiłam w wakacje na allegro i teraz jej niestety nie widzę nigdzie) Często te żarówki posiadają osłonki której moja nie ma. Koszt lampy z wysyłką wyniósł mnie około 50 zł. Jedyną rzeczą którą trzeba było zrobić do lampy było doczepienie wtyczki do kontaktu. Lampa kosztowała mnie w miarę małe pieniądze i praktycznie zero pracy w wykonaniu jej. Przyznam, jej moc może porazić, świeci bardzo mocno ! Metalowa płytka może się nieco nagrzewać, jednak gdy lampę wykorzystujemy tylko do zdjęć w tej roli spisze się znakomicie ! Wystarczy tylko w naszym aparacie ( mój nie jest jakiś super kosztuje teraz około 500zł ) ustawić odpowiedni poziom bieli i gotowe ! Przyznam szczerze, robiłam różne lampy domowymi metodami z tej jestem najbardziej zadowolona.
P.s mam nadzieję że zdjęciami z wykorzystaniem lampy będę mogła podzielić się z wami już niedługo


Jak widzicie przy odrobinie chęci nie musimy posiadać drogiego sprzętu do wykonywania zdjęć do bloga. Jeśli ciekawią was takie posty mogę przygotować inny tego typu !

Tonik Born to Bio "Aloes i Bambus"


Kilka słów o kosmetyku

  • Opakowanie – plastikowa butelka pojemności 250 ml o ładnej szacie graficznej
  • Zapach toniku jest bardzo ciekawy. Określiłabym go jako pudrowy i nieco słodki
  • Wydajność w moim przypadku jest bardzo duża
  • Cena 28,29 zł
  • Dostępność : biobeauty.pl
  • Skład : AQUA, HORDEUM VULGARE STEM WATER*, CENTAUREA CYANUS FLOWER WATER*, GLYCERIN, COCAMIDOPROPYL BETAINE, CAPRYLYL/CAPRYL GLUCOSIDE, SODIUM BENZOATE, PARFUM, POTASSIUM SORBATE, LACTIC ACID, CITRIC ACID, BAMBUSA ARUNDINACEA STEM EXTRACT*, ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT* Więcej o poszczególnych składach przeczytasz tutaj
  • Więcej informacji o kosmetyku tutaj


Użycia i Efekty

Toniku używałam głównie rano do przemycia twarzy. W tej roli spisuje się bardzo dobrze. Tonizuje twarz, zmywa z skóry wszelkie brudy – widać to bardzo dobrze po brudnym waciku. Pozostawia skórę czystą i odświeżoną, gotową na kolejne zabiegi pielęgnacyjne. Nie szczypie ani nie piecze podczas użycia, jednak chwilę po czasami pozostawia moją skórę nieco zaczerwienioną. Niechciany efekt znika po około 1-5 minutach. Przy codziennym używaniu nie spowodował przesuszenia skóry, poprawiła się za to nieco jej kondycja i pojawia się na niej mniej przykrych niespodzianek. Kosmetyk bardzo dobrze radzi sobie również z zmywaniem makijażu. Twarz już po jednym przetarciu jest czysta, w przypadku oczu wszytko zależy od ilości makijażu. Zwykły tusz+kredkę zmywa w mik, w przypadku eyelinera zajmuje to troszkę więcej czasu. Tonik po dostaniu się do oczu może nieco szczypać, dlatego należy uważać przy zmywaniu makijażu oczu. 



Podsumowanie

Tonik zawiera ciekawy skład między innymi : Ekstrakt z jęczmienia, ekstrakt z bambusa, sok z aloesu. Te połączenie dobrze spisuje się w cerze takiej jak moja czyli mieszanej skłonnej do trądziku. Cera już po pierwszym użyciu mniej się przetłuszcza, co uważam za duży plus tego kosmetyku. Lubię uczucie czystości i świeżości jakie pozostawia na mojej skórze. Nie pozostawia uczucia nadmiernego ściągnięcia cery, co niestety zdarza się przy niektórych tonikach. Podsumowując jest to kosmetyk warty kupna ze względu na dobre działanie jako toniku i produktu do demakijażu. Wolę jednak działanie tego kosmetyku jako toniku niż produktu do demakijażu.
biobeauty.pl

 

Blog - czy ilość obserwatorów ma znaczenie ? Jak zwiększyć oglądalność na blogu ?

źródło
Ostatnio znów chciałam skasować bloga. Powodem jest zawsze była mała ilość obserwatorów. Prowadząc bloga ponad 6 lat można naprawdę się zdołować tym, że mimo starań licznik nie szaleje. Przemyślałam sobie dokładnie o co chodzi tak naprawdę z tą liczbą obserwatorów ? Chciałam się dziś z wami podzielić moimi refleksjami na ten temat... ciekawskich zapraszam !



Zacznijmy od tego czym tak naprawdę są obserwatorzy. Jak sama nazwa wskazuje są to osoby, które deklarują się prywatnie lub publicznie ,,obserwować bloga". Niestety w praktyce wygląda to zupełnie inaczej niż teorii. Dlaczego ?
  • Wiele osób tylko klika ,,obserwuj bloga" a tak naprawdę tego nie robi. 
  • Często klikamy obserwuj bloga, który ma dużą liczbę obserwatorów ponieważ działa to na naszą psychikę. Coś co jest lubiane przez dużą liczne osób przyciąga naszą uwagę. Rzadko kiedy zastanawiamy się dlaczego ten blog ma tyle lajków. Przyznam się mi się to zdarzało często, chciałam aby takie blogi były dla mnie inspiracją i motywacją do pracy nad własnym.
  • Wiele osób kilka tylko dlatego by móc wygrać w konkursie. Nie da się ukryć, że jest to swego rodzaju wabik na obserwatorów i ten kogo stać na organizowanie co chwila konkursów ma ich więcej.
  • Można też wybłagać sobie obserwatorów bloga. Spam w postaci komentarzy ,, Świetny blog, obserwuje-zapraszam do siebie" czy też ,,Obserwujemy się wzajemnie ?". Tym sposobem tak naprawdę można zdobyć dużą ilość obserwatorów bloga jak i negatywnej opinii o blogu. Niektórym osobą taki spam nie przeszkadza, ja niestety należę do osób które nie lubią takiego usilnego błagania.
  • Obserwatorów można sobie też ,,wyczarować". Nie wiem jak to się dzieje... czy faktycznie można ich sobie ,,wykupić" czy też jest to jakaś sztuczka hakerska. Trafiłam na blogi po których było widać, że coś jest nie tak. Z licznika wejść na blogu i ilości obserwatorów wynikało że co druga odwiedzająca osoba polubiła bloga. Dziwne no nie ? Wiem, że można takich obserwatorów wykupić sobie na fb. Kiedyś z taką propozycją napisała do mnie pewna firma. Ubaw miałam po pachy ! Nie rozumiem jak można wykupić sobie obserwatorów i żyć z świadomością że się samego siebie oszukuje.
Jak sami widzicie liczna obserwatorów tak naprawdę nie ma znaczenia. Przestałam na nią już dawno zwracać uwagi, odkąd wiem czym tak naprawdę może być zdobyta. Oczywiście nie wrzucam wszystkich blogów do jednego worka. Nie każda bloger który ma dużą ilość obserwatorów jest oszustem. Są blogi które są lubiane i obserwowane nie bez powodu. Ich oryginalność i wyjątkowość zachęca by zostać i być uczestnikiem życia tego bloga.

Co według mnie jest wyznacznikiem bloga, którego chce się obserwować ?
  • Oryginalność i niepowtarzalność ! Coś naprawdę teraz rzadko spotykanego. Niewiele blogów wyróżnia się na tle tysiąca które istnieją w sieci. Liczba blogów wciąż rośnie, wiele nowych z braku pomysłów dokładnie kopiuje tematykę popularnych blogów.
  • Wartościowe teksty w które widać, że się włożyło nieco pracy. Kto piszę bloga ten wie jak dużo czasu zajmuje napisanie np. dokładnej analizy diety pro-włosowej a ile czasu zajmuje np. wrzucenie w posta reklam z Lidla czy biedronki.
  • Estetyka i wygląd bloga. Z tym wiąże się wszystko co przyciąga oko. Od wystroju bloga po ciekawe i oryginalne zdjęcia. 
  • Łatwość poruszania się po blogu. Znacie to uczucie ? Jesteście na nowym blogu a nic nie umiecie znaleźć ? Dobra organizacja postów, znacznie bardziej umila czas spędzania na blogu
  • Kontakt z czytelnikami. Według mnie jest bardzo ważnym aspektem ! Nie zwracanie w ogóle uwagi na komentarze czytelników. Traktowanie ich z góry, lekceważenie szczerych uwag. Wchodząc na takie blogi nie raz człowiek czuje się jak intruz a nie jak mile widziany gość.
  • Pokazanie się takim jakim się jest. Nie wiem jak wy, ale blogerki które nie wstydzą się pokazać swojego zdjęcia są dla mnie bardziej wiarygodne i realne. Z przyjemnością zaglądam na blogi z którego uśmiecha się do mnie szczerze jakaś osoba. 
  • Różnorodność. Wchodząc ponownie na bloga oczekujemy, że zastaniemy coś nowego i ciekawego. Czytając po raz kolejny prawie ten sam tekst, najzwyczajniej w świecie z czasem zaczynamy się nudzić.
  • Częstotliwość publikowania. Czytamy blogi na których coś się dzieje. O blogach w których nowy post pojawia się powiedzmy raz w miesiącu najzwyczajniej zapominamy. Im częściej pojawia się nowy post, tym częściej odwiedzamy danego bloga.
  • Zachowanie umiaru w reklamach. Wiele blogów ma swego rodzaju współpracy. Nie widzę w tym nic złego, sama podejmuje je od czasu do czasu. Sens w tym by nie skupiać się tylko na tym ! Robienie z swojego bloga powierzchni typowo reklamowej bije po oczach. Pełno banerów sklepów na pasku bocznym, wpisy stanowiące same recenzje produktów sponsorowanych. Zupełny brak ,,własnych postów" to zupełnie mnie zniechęca do czytania takiego bloga. 
A wy dodalibyście coś od siebie ? Co sprawia, że obserwujecie blogi ?

* Pisząc tego posta uświadomiłam sobie jak wiele czeka mnie jeszcze pracy nad blogiem ! Wiem, że z niektórych powodów sama sobie zasłużyłam na to by być w tyle. Jednak swojej pracy nie mam zamiaru już nigdy więcej oceniać pod kątem ilości obserwatorów. Jest wiele innych rzeczy, które mają większe znaczenie i na tym chce się skupić. 


P.s jeśli szukacie przydatnych stron do rozwoju swojego bloga to polecam: http://www.buildyourownblog.net/

Żel pod prysznic Born to Bio "Jagody Leśne"

Kilka słów o kosmetyku
  • Szata graficzna żelu pod prysznic jest bardzo oryginalna i przyciąga oko. Butelka jest wykonana z średnio miękkiego plastiku co nie ma wpływu na wydobywanie kosmetyku
  • Pojemność 300 ml
  • Zapach jest przyjemny i świeży. Z początku wyczuwalna jest nutka słodkich jagód a później zapach trudny do określenia.
  • Konsystencja żelu jest dosyć gęsta o przeźroczystej barwie
  • Wydajność zależy od cech indywidualnych, ja nie używam żelu w zbyt dużej ilości. Do umycia całego ciała wystarczy mi ilość porównywalna do łyżki stołowej
  • Cena : 18,18zł
  • Dostępność : sklep biobeauty.pl
  • Skład : Aqua (Water), Pseudotsuga menziesii (Balsam Oregon) water*, Sodium cocoamphoacetate and glycerin and Lauryl glucoside and Sodium cocoyl glutamate and Sodium lauryl glucose carboxylate, Caprylyl capryl glucoside, Glycerin, Xanthan gum, Dehydroxyacetic acid and benzyl alcohol, Sodium chloride, Potassium sorbate, Parfum (Fragrance), Lactic acid, Limonene. Więcej o poszczególnych składach przeczytasz tutaj
  • Więcej informacji o kosmetyku tutaj

Użycia i Efekty
Żel spełnia swoje kosmetyczne funkcje. Bardzo dobrze oczyszcza skórę z brudów a przy okazji posiada przyjemny dla nosa zapach. Nie pieni się na potęgę gęstą pianką jak drogeryjne żele lecz bardziej umiarkowanie i mniej ,,pokazowo”. Nie podrażnia skóry podczas mycia ani nie powoduje wysuszenia skóry, nawet przy częstym stosowaniu. Sama butelka stanowi ładną ozdobę łazienki ze względu na oryginalną i kolorową szatę graficzną. 
 
Podsumowanie
Jest to pierwszy kosmetyk tej marki, który miałam okazję używać. Muszę przyznać, że wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Naturalność składów kosmetyku została potwierdzona certyfikatami Cosmébio oraz Ecocert. Dzięki temu mamy pewność, że wybieramy naturalny kosmetyk nie tylko z nazwy. Jestem zadowolona z używania tego żelu pod prysznic, używa się go z przyjemnością. Według mnie jest to wydajny produkt wart swojej ceny. Jestem ciekawa czy inne wersje tego żelu pod prysznic, oprócz głównej nuty zapachowej posiadają ten naprawdę trudny dla mnie do określania zapach. Podsumowując mogę śmiało powiedzieć, że z ciekawości sięgnę po inne kosmetyki marki Born to Bio. 

 

Nowość Joanna seria Hialuronowa Joanna- recenzja

Jak spisała się nowa seria Joanny z kwasem hialuronowym na moich włosach ? 
Ciekawych zapraszam do recenzji

Szampon 
Szampon do włosów ma treściwą konsystencje. Jest dosyć gęsty i taki kremowy. Ma delikatny i przyjemny zapach dla nosa, kojarzący się z kosmetykami typowo fryzjerskimi. Pieni się gęstą i przyjemną pianką, już podczas mycia czuć że nie tylko myje włosy ale i je nawilża. Z zmywaniem brudów radzi sobie bardzo dobrze, jednak w przypadku zmycia oleju konieczne jest drugie mycie włosów. Użycie samego szamponu do włosów przynosi zadowalające efekty. Włosy się nie plączą, łatwiej rozczesują i wyglądają przyzwoicie. Ja jednak wolę zawsze po umyciu włosów zastosować jeszcze odżywkę do włosów. Wydajność szamponu jest dobra, przypuszczam że gdyby nie olejowanie włosów starczyła by na dłużej. 
Więcej informacji o szamponie na stronie producenta
Odżywka 

Odżywka do włosów pachnie tak samo przyjemnie jak szampon z tej serii. Posiada gęstość typową dla odżywek, w dotyku jest nieco bardziej ,,śliska". Łatwo i szybko rozprowadza się na włosach, polecam używać jej stopniowo ponieważ może ześlizgnąć się z włosów. Podczas spłukiwania odżywki przynosi efekt który lubię w odżywkach najbardziej. Włosy przelewają się przez palce, są nawilżone i przyjemne w dotyku. Z efektów odżywki jestem również zadowolona. Włoski wyglądają na zdrowsze i bardziej błyszczące. Odżywka również przyczynia się do łatwego rozczesywania włosów, bezproblemowo rozczesuje nawet mokre włosy.
Spray 
Spray do włosów niestety nie pachnie tak ładnie jak pozostałe kosmetyki. Zapach  nie przypadł mi do gustu. Po rozpyleniu owszem pachnie tak samo, jednak po chwili wyczuwam w zapachu coś bardziej gorzkiego. Z używaniem tego kosmetyku miałam problemy, musiałam dojść do najlepszego zastosowania dla mnie. W zbyt dużej ilości powodował odwrotny efekt od zamierzonego - włosy były bez siły i oklapnięte. Stosowany na mokre włosy spowodował u mnie szybsze przetłuszczanie się włosów. Dopiero użyty na suche włosy w max 2 psiknięciach, moje włosy go polubiły. Zdecydowanie ułatwia rozczesywanie włosów i nadaje im ładny połysk. Myślę, że jego działanie będzie znacznie lepsze przy bardziej suchych włosach. W moim przypadku używanie odżywki i szamponu okazało się wystarczające dla moich włosów. 
Podsumowanie 

Joanna Seria do włosów Hialuronowa spisała się u mnie ogólnie dobrze. Efekty użycia są widoczne i zadowalające, nie są co prawda spektakularne jednak biorąc pod uwagę niską i przystępną cenę produktów są godne polecenia. Jestem zadowolona zwłaszcza z odżywki i szamponu do włosów, spray okazał się dla mnie zbędny w pielęgnacji włosów. Dużym plusem serii kosmetyków jest to, że faktycznie ułatwiają rozczesywanie włosów. Dlatego mogę te kosmetyki polecić zwłaszcza osobą z mocno plączącymi się włosami. W przypadku nawilżenia włosów, przypuszczam że u każdego efekt może być inny. Przy moich włosach średnio suchych przy użyciu samych kosmetyków z tej serii efekt był zadowalający. Znacznie lepiej jednak włosy wyglądają gdy przed myciem zastosuję jeszcze olej na włosy. Podsumowując seria kosmetyków zasługuję na mocną czwórkę.  

Instagram

Blog Naturalnie Piękna, powstał w sierpniu 2009 roku. Jeszcze 10 lat temu, nie sądziłam,że moje hobby - potrwa tak długo. Dzięki prowadzeniu bloga, nauczyłam się lepiej dbać o siebie jako kobieta. Codziennie odkrywam nowe tajniki pielęgnacji: jak dbać o włosy, jak mieć zdrową cerę czy też jak troszczyć się o swoje zdrowe. Odkryłam swoje hobby jakim jest robienie domowych kosmetyków. Kosmetyki diy to coś co uwielbiam robić i cieszę się, gdy mogę podzielić się z innymi tym co robię. Na co dzień staram się stawiać na jak najbardziej naturalną pielęgnacje, sięgam głównie po kosmetyki naturalne, lubię też używać produktów polskich marek kosmetycznych. Recenzje kosmetyków to jeden z tematów najczęściej poruszanych na moim blogu. Traktuje to jako wyzwaniem i zawsze staram się włożyć w to dużo pracy i serca. Na blogu poruszam tematy nie tylko kosmetyczne. Znajdziecie tutaj też wiele inspiracji z świata wystroju wnętrz czy też mody. Lubię też dzielić się swoimi doświadczeniami z bycia blogerką i cieszę się, gdy mogę komuś przez to pomóc. Blog nie jest tylko stroną typowo poradnikową. Poruszam tutaj też tematy osobiste czyli w skrócie lifestyle. Zwierzam się z tego jak być mamą, która ma nieco kompleksów i walczy o pewność siebie. Zakładając tego bloga miałam jeden główny cel, nauczyć się kochać siebie i pokazać światu, że każda kobieta może być piękna. Mam nadzieję, że spędzicie tutaj miło czas i znajdziecie tutaj mnóstwo inspiracji