Bez kategorii

Pół roku od ścięcia włosów na jeża

Hej Wszystkim,

Mogę śmiało powiedzieć, że ciągle jestem włosomaniaczką pomimo krótkich włosów. Niedawno minęło pół roku, od kiedy musiałam ściąć włosy na przysłowiowego jeża. Nigdy nie zapomnę momentu, w którym uświadomiłam sobie że moje włosy są doszczętnie spalone. Więcej o tej przygodzie przeczytacie przeczytacie tutaj -klik-.
Teraz mogę odetchnąć, bo moje włosy osiągnęły długość w której nie czuje się już tak bardzo źle. Ba! Po tej małej włosowej katastrofie w końcu odżyły. Mam też swój własny kolor włosów. Przez lata znacznie ściemniał, nie wiem czy to pod względem genetycznym czy też farbowanie wpłynęło na ich kolor. Oczywiście, ciągle mnie kusi by zmienić ich kolor ponownie. Zawsze jednak rozmyślam się, bo wiem że w końcu mam szansę wyhodować zdrowe i piękne włosy 😀 I mam nadzieje, że wytrzymam w postanowieniu a po farbę sięgnę dopiero gdy to będzie konieczne.

Włosy po ścięciu i włosy dzisiaj

Przez te pół roku, moje włosy urosły około 10 centymetrów. Myślę, że to dobry wynik. Tak naprawdę tylko przez jeden miesiąc stosowałam intensywną terapię i rozpaczliwą walkę o szybszy wzrost włosów. Tutaj możecie przeczytać o efektach -klik-. Obecnie bardziej wyluzowałam i tylko od czasu do czasu robię coś ku temu by przyśpieszyć wzrost. Moja pielęgnacja jest raczej minimalistyczna, używam szamponu i odżywki do włosów. Staram się też regularnie olejować włosy i wtedy jak sobie przypomnę na skalpie ląduje też ,,przyśpieszać wzrostu włosów”. Poniżej zdjęcie porównawcze, moje włosy w najdłuższym ich momencie oraz zaraz po oddaniu ich na fundację. Widzę, że moje włosy mają mniej więcej tą samą długość. Przed mną kolejna walka by zapuścić znów włosy. Ogólnie podejście do włosów nie jest dla mnie tak bardzo istotne. Nie rozpaczam, nie użalam się nad sobą. Traktuje tą przygodę jako lekcję życia. Włosy w życiu nie są najważniejsze, w końcu kiedyś odrosną. Zdrowie nie koniecznie zawsze wraca. Dlatego w takich momentach tak bardzo doceniam to, że jak na razie jestem zdrowa 🙂

Myślę, że raczej nie wrócę do rozjaśniania włosów chemicznymi sposobami. Może spróbuje ponownie przygodę z korzeniem Rzewienia. Wiem, że teraz można kupić już zmielony więc dawne zniechęcenie przy jego mieleniu mogą odejść w zapomnienie. Rozważam też bezbarwną hennę oraz rumianek. Jednak puki co to są plany i jak na razie staram się nie ruszać włosów. Nie wiem jakie efekty można osiągnąć tymi metodami na takich włosach jak moje. Jeśli macie jakieś doświadczenie z tym związane – piszcie !  Może za kilka miesięcy pójdę wyrównać włosy, żeby lepiej odrastały i tyle.

A jakie są Wasze włosowe plany ? Macie krótkie włosy czy długie ?

25 komentarzy

Dodaj komentarz