Manicure hybrydowy – moje doświadczenia

Manicure hybrydowy

Manicure hybrydowy – początki

Moda na manicure hybrydowy trwa w najlepsze już od kilku lat. Od samego początku ciągle stroniłam od tego typu manicure. Wydawał mi się trochę podejrzany, bo bo jak może wytrzymać tyle czasu ? Jakim cudem wzmacnia paznokcie ? Bardzo długi czas, byłam przeciwna i nie miałam zamiaru robić hybryd na paznokciach. Jako blogerka, nie raz nie dwa miałam okazję przetestować taką czy inna markę , jednak za każdym razem kategorycznie odmawiałam.

W końcu nadszedł dzień, w którym postanowiłam, że spróbuje. Wiele osób chwali, dużo namawiało. Stwierdziłam, że jak raz spróbuje to nic mi się nie stanie. A może będzie to mój nowy sposób na to, by mieć piękne i zadbane paznokcie ? Jako zabiegana matka, po prosu czasem mam ochotę zrobić coś z swoim wyglądem.

I tak oto wybrałam się do znajomej. Która w sposób profesjonalny i bardzo dokładny ,,zrobiła mi paznokcie”. Cieszyłam się ich nieskazitelnym wyglądem przez ponad miesiąc. Aż pewnego dnia, postanowiłam że sobie je ściągnę. Pech chciał, że nie usłuchałam rad znajomej i ściągnęłam a dokładniej zdrapałam pozostałości lakieru. Niestety nie skończyło się to dobrze. Paznokcie były w opłakanym stanie, bez górnej warstwy były cienkie, rozwarstwiały się i najzwyczajniej w świecie – bolały.

Druga szansa dla hybryd

Po tej historii stwierdziłam, że mam nauczkę i nie będę zdrapywać lakieru a co najwyżej go lekko spiłuje. Z racji tego, że szykował się ślub siostry. Postanowiłam dać hybrydą drugą szansę (w końcu gdy były na paznokciach, byłam bardzo zadowolona). Tym razem hybryda wylądowała na paznokciach. Koleżanka znów super wszystko zrobiła.

Szybko zauważyłam, że manicure hybrydowy na dłoniach to zupełnie inna bajka niż u stóp. Tutaj już po dwóch tygodniach, odrost mi przeszkadzał. Szybko jednak znalazłam sposób, aby przedłużyć manicure. Niestety nie mam czasu, aby robić paznokcie co dwa tygodnie. Nałożyłam po prostu na odrost brokatowy zwykły lakier i było ekstra. I tak oto historia powtórzyła się dwa razy. Gdy miałam już trzecia hybrydę na paznokciach, stwierdziłam, że na razie sobie odpocznę. Moim zamiarem od początku, było sprawdzenie manicure, by przekonać się czy jest dla mnie. Trzy razy to zupełna ilość, by przekonać się czy taki manicure jest dla mnie.

Manicure hybrydowy – fatalne skutki

Już przy trzecim manicure, mając na paznokciach hybrydę, zauważyłam że coś jest nie halo. Mój paznokieć się złamał. Pomyślałam, że to kwestia przypadku. Sytuacja, po kilu dniach znów się powtórzyła. Stwierdziłam, że to jest znak aby ściągnąć hybrydę. Zrobiłam to sama, starając się jak najdelikatniej spiłować lakier z paznokci. Mimo starań, nie było to obojętne dla paznokci.

Moim oczom ukazał się skutek tego co zrobiły z moimi paznokciami hybrydy. Moje paznokcie, obecnie są w opłakanym stanie. Ciągle się rozwarstwiają i łamią. Muszę przycinać je co drugi dzień maksymalnie jak się da. Wystarczy milimetr, aby te znów się złamały i rozwarstwiły. W dodatku są matowe i wyglądają nie zdrowo. Być może, źle ściągnęłam ten lakier i sama sobie zrobiłam tą krzywdę. Przypuszczam jednak, że mimo wszystko hybryda ma wpływ na to jak moje paznokcie teraz wyglądają.

Przy pierwszym i drugim manicure, paznokcie faktycznie były wzmocnione i pięknie wyglądały. Przypuszczam, że gdybym zrobiła sobie kolejny raz paznokcie, do dziś nie miałabym pojęcia co rzeczywiście robi taki manicure. Nie wiem, czy to kwestia moich paznokci. W końcu znam wiele osób, które robią ten manicure latami, bez przerwy i na nic nie narzekają. Wręcz przeciwnie, wiele osób chwali i nie wyobraża sobie innego sposobu na manicure.

Manicure hybrydowy – nie taki piękny jak go malują ?

Do moich uszu zaczęły też docierać negatywne opinie, z moją przygodą nie jestem sama. Moja siostra też długo, miała problemy aby doprowadzić paznokcie do normalnego wyglądu. W dodatku, jakimś dziwnym sposobem trawiłam na kilka artykułów o negatywnych skutkach lamp hybrydowych. A dokładniej negatywnego skutku promieniowania UV. Każdy z nas wie, że szkodzi. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że lampy hybrydowe to taka skoncentrowana dawka promieniowania. Niby to wszystko wiedziałam i podjęłam decyzję o hybrydach świadomie.

Nie da się ukryć, że taki manicure ma bardzo dużo plusów. Perfekcyjne wyglądające paznokcie, przez dwa tygodnie lub więcej. Bez stresu, że lakier się zaraz odbije czy też, że za chwilę się go zdrapie. Cieszę się, że spróbowałam i trafiłam na osobę która umie zrobić bardzo dobrze paznokcie. Dzięki temu, odkryłam zarówno plusy jak i minusy hybryd. Dziś wiem, że nie jest to dla mnie. Mam też nauczkę, aby bardziej polegać na swoim rozsądku i nie dać się omamić kolejnej modzie

5 komentarzy do “Manicure hybrydowy – moje doświadczenia”

  1. Moje paznokcie też nie wyglądały dobrze bez hybryd. Ale robiłam także żelowe przedluzenia. Niestety w mojej pracy ciągle mogę sie gdzieś uderzyć, lakier i żel odpryskał, co mnie denerwowało bo ciągle było coś do poprawki. Po zdjęciu były łamliwe, ale nie obchodziłam się z nimi jak z jajkiem, to tylko paznokcie. Odrosły i sa ok.
    Pozdrawiam 🙂

  2. Widzisz, bo wszystko jest kwestią pielęgnacji i właściwego ściągania hybryd. Zdrapywanie czy piłowanie gruboziarnistym pilnikiem to nie jest najlepsza metoda. Noszę hybrydy już półtorej roku. Fakt, paznokcie nie są aż tak mocne jak przed, jednak wizja idealnego manicure przez dwa tygodnie jest o wiele bardziej kusząca. Robię sobie je sama, w domu, ściągam za pomocą wacików i acetonu. Dla mnie to najwygodniejszy sposób na eleganckie dłonie;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *