Lifestyle

Jestem dyslektykiem i koham pisać !

Jestem dyslektykiem i czuję się przez to gorsza

Dysleksja jest to pojęcie , które jest coraz bardziej znane. Wiele osób, tak jak i ja boryka się z tą przypadłością lub zna osobę która ma problemy dyslektyczne. Mimo, popularyzacji tego schorzenia, dyslektyk naprawdę nie ma łatwego życia. Do dziś czuję się gorsza, wybrakowana a moje poczucie wartości mocno przez ten problem ucierpiało. Mimo, akceptacji tego jaka jestem, zawsze będę się wstydzić mojej dysleksji. Postanowiłam jednak, przełamać ten temat tabu i opowiedzieć Wam przez co przeszłam i z czym obecnie się zmagam.

Dysleksja czym jest ?

Według Wikipedii

Dysleksja rozwojowa : Są specyficzne trudności w nauce czytania i pisania. Zaburzenie manifestujące się trudnościami w nauce czytania i pisania przy stosowaniu standardowych metod nauczania i inteligencji na poziomie co najmniej przeciętnym, oraz sprzyjających warunkach społeczno-kulturowych

Jak zaczęła się u mnie dysleksja ?

Swoje problemy zaczęłam mieć już w podstawówce. Miałam trudności z zapamiętywaniem tekstów, które trzeba było wykuć na pamięć. Notorycznie przepisywałam błędnie teksty z tablicy. Potrafiłam w jednym zdaniu napisać tyle błędów ortograficznych, że nauczyciele aż przecierali oczy ze zdziwienia. Najgorszą zmorą były ,,dyktanda”, gdzie ilość czerwonych poprawień błędów ortograficznych i fleksyjnych, zawsze aż krzyczała – jesteś głupia ! Nienawidziłam czytać na głos, często przekręcałam wyrazy a stres potęgował moje niepowodzenia. Możecie sobie wyobrazić, jak często kończyło się to pośmiewiskiem całej klasy. Często też nauczyciele starej daty, dorzucali oliwy do ognia i pytali – A może ty nie widzisz co tam jest napisane ? W tym problem, że widziałam a mimo tego przez stres zawsze czytałam inaczej.

Czułam się zawsze gorsza i głupsza od pozostałych. Nie rozumiałam, czemu mam tak wielkie problemy z pisaniem i czytaniem. Spędzałam wiele godzin na nauce w domu, a mimo to zawsze skutkowało to niepowodzeniem. Byłam tak bardzo zła, tak bardzo mi było przykro jak niektórzy mi mówili, że jestem po prostu nieukiem.

Nauka a dysleksja to nie łatwa sprawa…

Rodzice pomagali mi jak mogli, spędzali wiele godzin na tym aby mnie nauczyć dobrze pisać i czytać. Do dziś pamiętam, jak tata wyłapywał moje ,,byki” w zadaniach domowych a mama przerabiała ze mną setki dyktat. Wymyślała też wiele różnych kreatywnych zabaw, zachęcała do rysowania lepienia itp. Z czasem, zaczęłam chodzić na dodatkowe zajęcia z ortografii i chyba do psychologa( teraz dokładnie nie pamiętam).

Pomimo tego, że tak uporczywie próbowałam wszystkiego się nauczyć i tak robiłam błędy. Wszystko to skutkowało oczywiście gorszymi ocenami, zwłaszcza z języka polskiego. Często, przez jeden błąd moja praca dostawała mocno zaniżoną ocenę. No bo jak, dziecko ma tyle lat a nie zna zasad ortografii ? Matematyka również była dla mnie trudna i ciężko było mi się jej nauczyć.

Moja mama nie chciała tego tak pozostawić, wiedziała że nie jestem głupia, a to wszystko jest problemem, który mnie przerasta. W końcu około 4-5 klasy podstawówki, została u mnie zdiagnozowana dysleksja. Moje oceny się poprawiły, a nauczyciele patrzyli na mnie nieco bardziej przychylnym okiem. Dużą pomocą była dla mnie koleżanka z ławki, z którą siedziałam w podstawówce i gimnazjum. Dzięki niej tak naprawdę, uwierzyłam to, że mogę uczuć się dobrze i być mądrą.

Z czasem miałam w końcu karteczkę, dzięki której chociaż czasami nie byłam traktowana jako gorsza. Nie zawsze tak było i tak często słyszałam docinki, które bardzo bolały. Usłyszałam przykładowo, że z takim pisaniem to nigdy nie zostanę pisarką a tym bardziej nauczycielką. Ojj ile było śmiechu, gdy napisałam liścik do kolegi, w którym wyznałam mu miłość i napisałam koham zamiast kocham. Z każdym takim niepowodzeniem, czułam się głupia. Jednak w głębi serca, coś mówiło mi, że tak nie jest. Długo zajęło mi akceptacja, mojej wady i nie ocenienia siebie przez jej pryzmat.

Technikum było dla mnie przełomem. Miałam najlepszą nauczycielkę jaką spotkałam. W końcu pokochałam język polski dzięki nauczycielce z prawdziwym powołaniem. Moje prace były oceniane jako całokształt, nie byłam gorzej oceniana pomimo moich błędów w pisowni. Owszem dalej robiłam byki, chociaż z biegiem czasu było ich mniej. Uwierzyłam nieco w siebie i założyłam wtedy bloga, aby rozwijać swoją pasję jaką jest pisanie. W tym czasie również dużo czytałam, co pomalutku pomogło mi popracować nieco nad swoją pisownią. Problemy z matematyką (a byłam nawet zagrożona i w jednym półroczu miałam 9 jedynek) pomógł mi rozwiązać mój maż, uczył mnie tak cierpliwie, że dzięki niemu polubiłam matematykę.

Mimo tego i tak nie uniknęłam sytuacji, które mnie poniżyły i tylko podkreśliły to, że jestem ,,inna”. Pewna nauczycielka, posadziła mnie i kolegę w ławce i kazała napisać jak dzieciom w podstawówce słowo ,,klient” po 100 razy. Oczywiście, mimo tej lekcji, czasem zdarza mi się w tym słownie zrobić błąd. Tak to już po prostu jest z dysleksją.

I tak oto, pomimo dysleksji skończyłam technikum i zdałam maturę (maturę pisałam już bez orzeczenia o dysleksji) . Wierzę, że gdyby nie rodzice ich wiara we mnie, nie osiągnęłabym tak wiele. Miałam szczęście, że spotkałam ludzi, którzy nie widzieli we mnie tylko kogoś kto robi błędy, ale widzieli kogoś znacznie bardziej wartościowego.

Jestem dyslektykiem

Dysleksja jak wgląda u mnie dziś

Dzisiaj wcale nie mam łatwiej z dysleksją. Panicznie boję się pisać ręcznie, ponieważ obawiam się błędów w pisowni . Najbardziej nie lubię wypełniać pism urzędowych, gdzie ze stresu zazwyczaj robię jakiś błąd. Ciągle czytam i przekręcam wyrazy i mylę ze sobą prawą i lewą stronę. Udało mi się w dużym stopniu, zneutralizować moją przypadłość. Jednak dziś wiem, że nie pozbędę się jej całkowicie. To jest część mnie i czyni mnie poniekąd wyjątkową. (Pocieszam się tym, że podobno Albert Eisenstein był dyslektykiem tak jak i ja).

Pisanie bloga również nie należy do łatwych. Zawsze piszę z korektą tekstu, bez której nie wyobrażam sobie funkcjonowania. Zazwyczaj teksty sprawdzam po kilka razy pod względem pisowni, ale i tak czasem coś się pojawi. Zazwyczaj wtedy, gdy piszę pod wpływem weny a moje pisane słowa nie nadążają za tym co podpowiada serce. Błędy jakie się najczęściej pojawiają, nie są wychwytywane przez autokorektę, ale na szczęście znajdzie się zawsze ktoś życzliwy, kto zwróci uwagę. Żeby było śmiesznie, blog jaki założyłam pierwotnie na blogerze, posiadał byka w adresie. Dopiero gdy wykupiłam własną domenę, udało mi się to naprawić.

Moja pamięć do dziś jest kiepska. Potrafię momentalnie zapomnieć imię nowo poznanej osoby. Przyznam, że to trochę mi przeszkadza w nowych relacjach. Bo niby kogoś poznałam, a potem na ulicy nie umiem już zawołać po imieniu.

Dysleksja działa jak czerwona płachta na hejterów

Ojj tak ! Hejterzy wręcz uwielbiają docinki na tle pisowni. Nie raz nie dwa, dostałam prywatną wiadomość na bloga. Niektórzy pisali, że powinnam przestać pisać, że to po prostu wstyd robić błędy. Ale ja i tak, ciągle piszę i po cichu mam nadzieję, że spełnię swoje marzenie jakim jest napisanie książki. Przykro mi się robi, jak widzę jad wylewający się na osoby, bo zrobiły literówkę….

Czy dysleksja ma jakieś zalety ?

Długo sądziłam, że dysleksja jest tylko moją wadą. Tak naprawdę dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że ma to też swoje zalety ale nigdy nie łączyłam ze sobą tych faktów. Od małego dziecka, mam wybujałą wyobraźnie. Potrafię sobie wyobrazić, coś wyjątkowego i jak to stworzyć. Zawsze chodzę swoimi ścieżkami, chociażby jak gotuje muszę to zrobić po swojemu. Ciągle coś wymyślam i kombinuję. Można by powiedzieć, że kreatywność to mocna stroma mojego charakteru. Umiem na poczekaniu stworzyć wiersz czy też wymyślić nowe zastosowanie dla zwykłej rzeczy. Teraz wiem, że to dzięki mojej dysleksji mój umysł po prostu inaczej myśli. Mam dobrze rozwinięte myślenie intuicyjne, co nawet zauważyła Pani psycholog. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że nie czuję się gorsza przez moją przypadłość. Wiem, że jest to moja wada ale także i też moja zaleta. Jest to po prostu część mnie, część która nie czyni mnie ,,inną” ale wyjątkową.

Po co o tym wszystkim piszę ? Po co przyznawać się do błędów?

Mój cel jest prosty. Pragę by dysleksję przestało się traktować jako coś złego. Chcę aby osoby z dysleksją nie czuły się gorsze i głupsze od innych ( tak jak i ja czułam się, przez wiele lat i czasami też tak się czuję).

Dysleksja nie jest wymówką dla leniuchów. Dyslektycy są równie inteligentni jak inni , wiedzą że mają ,,problem”. Dlatego zanim po raz kolejny raz ktoś wyleje wiadro pomyj na kogoś, kto zrobił błąd ortograficzny, warto pomyśleć. Dysleksji się nie wybiera, ona po prostu niektórym z nas się trafia. Nikt naprawdę nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Nikomu nie życzę przeżyć tego, co musi przeżyć dyslektyk zwłaszcza w czasach kiedy łatwo publicznie popełniać błędy.

*Błąd w tytule został zrobiony celowo

Pisanie tego tekstu było dla mnie jak katharsis, pojawiło się wiele łez, bo przypomniało się wiele przykrych sytuacji. To doświadczenie pozwoliło mi jednak docenić swoją cechę i pokochać siebie na nowo. Bardzo bym chciała móc, pomóc chociaż jednej osobie z dysleksją spojrzeć na siebie z zupełnie innej strony. Dysleksja utrudnia zdecydowanie życie, można jednak mimo jej zdobyć wiele i spełniać swoje marzenia.

Będę wdzięczna, za każde polecenie i udostępnienie tego teksu.

8 komentarzy

  • Dorota

    “Nikt nie jest doskonałym, i to jest w nas doskonałe.” Nie pamiętam, kto to napisał, ale bardzo mądrze. Ja znów przez swoją tarczycę nigdy nie byłam zbyt szybka, za cicho mówię, za co obrywa mi się do dziś. Najważniejsze Marzenko, że trafiłaś na dobrą dobrą nauczycielkę polskiego, na kochające osoby. Ta, która kazała Ci pisać po 100 razy, powinna leczyć się u dobrego psychiatry. Co do hejterów, to też chorzy ludzie, którym należy współczuć. Oni sami mają problemy ze sobą, dlatego tak chętnie wyszukują je u innych. Ściskam mocno :*

  • Agata

    Moi kuzyni mieli duże problemy z nauka przez dużą dysleksje. Pamietam ile musieli siedzieć nad wszystkim, zeby nauczyć sie na ocenę 3 czy 4. Szkoda tylko, ze dużo ludzi twierdzi ze ma dysleksje a tak na prawdę to ich lenistwo i brak chęci do nauki i cierpią na tym osoby, które na prawdę maja dysleksje. Przez to problemy osob które na prawdę maja dysleksje nie sa poważnie traktowane przez wiele osób …

  • Bożena

    Nigdy bym nie pomyślałam, że tego bloga pisze osoba z dyslekcją 🙂 A co do samej dyslekcji… Raczej nie byłam dyslektykiem, zawsze pisałam bezbłędnie, jednak w ciągu ostatnich lat coś dziwnego mnie dopadło. Na przykład piszę słowo łużko przez u otwarte, po chwili patrzę co napisałam i jakim cudem, przecież do ch…y wiem, jak to się pisze. I tak na okrągło. Już zaczęłam się martwić. Ale potem zwolniłam się z pracy, kilka miesięcy odpoczęłam i wróciłam do blogowania. Twój tekst przypomniał mi o tamtym problemie i stwierdzam, że mi minęło. A już myślałam, że może jakimś cudem nabawiłam się dyslekcji na starość…

Dodaj komentarz