Lifestyle

Marzec 2020 podsumowanie

Marzec 2020 – Wszystko się zmienia

Marzec jest tylko kolejnym szalonym miesiącem w moim życiu. Po Styczniu i śmierci mojej Mamy, nie sądziłam że w tym roku przydarzy się coś jeszcze. Biorąc pod uwagę to co dzieje się teraz, jestem wdzięczna za to, że Mama odeszła w takim czasie. Dziś, nie mogłabym jej normalnie pożegnać. Ba ! Nie miałby kto się nią zajmować w tych ostatnich chwilach. Z czasem dostrzegam w tym wszystkim sens, mimo że serce wciąż mnie boli.

Dziś…. wszystko nie jest normalne. Jak większość osób czuję się jak w filmie. Ciągle nie dowierzam, że tak maleńki wirus, zmienia całkowicie świat. Jest mi strasznie smutno, że nie mogę pomóc, że jestem bezsilna w obliczu tak wielkiej tragedii. Z początku byłam na siebie strasznie zła, że przy tym wszystkim, umiałam narzekać na swój ,,ciężki” los. Bo tak naprawdę, każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu odczuje skutki wirusa.

Zmienić swój tryb życia

Z początku byłam załamana. Bo jak sobie poradzę z dziećmi w domu ? Co będę z nimi robić ? Jak ja to zniosę psychicznie ?(niestety wychowywanie dzieci jest bardzo stresujące). Pewnie sobie myślicie, co ze mnie za matka. Jestem jednak człowiekiem i nawet mamy potrzebują przerwę, by odpocząć. Na szczęście tatuś pomaga jak może, pomagają też dziadkowie. Mam trochę lżej, choć nie bywa czasem łatwo. Zamiast narzekać nad swoim losem, postanowiłam działać i bawić się w domowe przedszkole. Zapytałam siebie, co by zrobiła moja Mama ? Ona na pewno by nie narzekała, tylko zrobiła wszystko by nam było łatwiej.

I tak oto musiałam zmienić swój tryb życia. Poświecić jak najwięcej czasu dzieciom, zająć myśli tym, a nie stresować się tym co będzie. Planuje tylko dzień do przodu. Cieszę się z drobnostek, chociażby z tego, że udało mi się wypić ciepłą kawę. Przestałam oczekiwać, moje marzenia odłożyłam na potem. Teraz jest teraz, i trzeba żyć każdą chwilą.

Wirus tak bardzo zmienił mój sposób myślenia, pokazał mi tylko jaka byłam próżna, jak bardzo myślałam o sobie. W porę przejrzałam i w porę odnalazłam prawdziwy sens życia. Bo tak naprawdę co się teraz liczy ? By mieć jak najwięcej ? By być popularnym ? To tak naprawdę złudne szczęście. Teraz cieszę się z dachu nad głową, z pełnej lodówki i tego co najważniejsze, czyli rodziny. Zmyłam z siebie tą warstwę ,,próżnego brudu” i w końcu mogę powiedzieć, że jestem sobą.

Marzec to dopiero początek

Niestety to dopiero początek zmian w życiu, jakie i mnie i Was czekają. Musimy znaleźć w sobie siłę i chociaż odrobinę optymizmu. Może i nie jestem lekarką. nie umiem szyć maseczek. Mam jednak moją małą misję i cieszę się, że zaczyna działać. Jak widzicie mój instagram, zrobił się bardziej lifestylowy https://www.instagram.com/naturalnie_piekna_blog/. Wybaczcie, ale będę tak też pokazywać zabawy z dziećmi, sprawia mi to dużą radość i cieszę się, że pomagam przy tym innym. Kopalnią pomysłów jest Pinteres (mój profil tutaj https://pl.pinterest.com/naturalniepieknainfo/ ) Nie mówiłam Wam, ale mam też inny profil z wierszami https://www.instagram.com/marzenaannat/. Moja ,,poezja” jest niestety nieco depresyjna, ale pomaga mi dać upust smutkom.

Blog będę prowadzić dalej, jednak zaglądam tutaj wtedy gdy mam wenę i czas. Nie jest to teraz zbyt często, bo cały dzień jest zajęty. Mimo tego cieszę się, że prowadzę bloga na luzie, bez bezsensownego parcia, by coś tu osiągnąć. Piszę bo lubię, dla siebie i tyle 🙂

Wpisy na blogu w tym miesiącu

A czego Was nauczyła sytuacja ?

46 thoughts on “Marzec 2020 podsumowanie

  1. Bardzo mi przykro z powodu Twojej mamy i ściskam Cię mocno. Ja też mam wrażenie, że jestem w jakimś filmie. Zgadzam się z Tobą, że teraz zaczynamy doceniać inne rzeczy.

  2. Sytuacja jest niestety smutna, i do tego ciężko wytrzymać cały ten czas w domu. Ale z drugiej strony to choć pracuję zdalnie to pracy mam jeszcze więcej niż zwykle i nie mam już za wiele czasu na inne sprawy…

  3. Też się w tym wszystkim źle czuję. Lubię być sama, ale co za dużo, to niezdrowo. Tęsknię za rodziną, chociaż rozmawiamy przez telefon, czy FB, ale to nie to samo. Tęsknię za prawdziwą mszą i świętami. Chętnie poczytam Twoje wiersze. Trzymaj się Marzenko :*

  4. Ja pocieszam się myślą, że przez wieki ludzi nawiedzały pandemie, na które nie znali lekarstwa, w dodatku medycyna sama w sobie była w opłakanym stanie. Teraz jest jakaś realna szansa walki z tym wszystkim. Mam nadzieję, że ludność wyjdzie z tego wszystkiego obronną ręką, że może staniemy się dla siebie wzajemnie lepsi, zaczniemy się dostrzegać?
    Pozdrawiam w tym niełatwym czasie

  5. to jest naprawdę dziwny czas i najgorsze jest to, że musimy się przygotować na jeszcze gorsze… i o ile dziwnym jest “cieszyć się” z powodu pogrzebu to rozumiem co czujesz. Mama mojego kolegi zmarła w zeszłym tygodniu po długim pobycie w szpitalu. Mało tego, że nie mógł jej odwiedzać to nie mógł jej godnie pożegnać. Ale to dobrze, że Twoja Mama, mimo że nie żyje, w jakiś sposób pomaga Ci i Cię inspiruje 🙂 trzymaj się ciepło i zdrowo 🙂

  6. Marzenko moje kondolencje i strasznie mi przykro… bardzo mi przykro 🙁
    Ja przed prawie dwa tygodnie walczyłam ze sobą, byłam w strasznym stresie, wylądowałam na tabletkach bo nie mogłam sobie poradzić z ta sytuacją. od paru dni jest lepiej mimo tego co tu się dzieje jakoś sobie radzę. Znalazłam kilka zajęć dla siebie w ciągu dnia które pozwalają mi ten dzień przerwać. Piszę, robię na drutach , szydełku, czytam… musze być silna dla dzieci i męża… nie jest łatwo, a z dnia na dzień może być jeszcze gorzej. Modlę się żeby nas to nie dodało, a jak już to żeby to łagodnie przejść…
    Marzenko dużo sił dla Ciebie i Twojej rodziny życzę… bądźcie zdrowi…

    1. Ja też staram się czymś zająć bo oglądając wiadomości można tylko oszaleć. Nie martwię się i siebie ale Tatę i rodzeństwo i to mnie trochę przytłacza. Niestety też już sięgam po tabletki na uspokojenie, teraz takie od ręki. Ale jeśli będzie trzeba wybiorę się do lekarza. Bo tak naprawdę stres teraz mi nie pomoże

  7. Razem damy radę ! Razem przetrwamy. Ja czuje się prawie dobrze :D. Denerwują mnie pojedyncze sytuacje i ludzie , którzy narażają mnie i innych na niebezpieczeństwa i własnie ograniczenia w sklepach do 9 osób, stoimy przed sklepem i czekami na kolejkę nasza nie wiadomo ile.

  8. Też mam takie samo podejście do blogowania. Pisze bo lubię i czuję, że mnie to rozwija. Gdybym chciała coś osiągnąć za pomocą bloga, musiałabym mieć więcej czasu na blogowanie niż max dwie godziny dziennie (na wszystko i to max, a przeważnie mniej). Nie oszczędza Cię ten rok, ale powiem Ci, że u mnie też dużo takich ciężkich spraw od początku roku. Mama była przez miesiąc w szpitalu, już myślałam, że z tego nie wyjdzie, ale się udało. Przykro, że u Twojej poszło nie tak…

    1. Życzę dużo zdrówka dla Mamy ! Moja Mama i tak długo żyła z tym podłym rakiem, wiem że już nie cierpi. Jest ciągle ze mną,w moim sercu i wspomnieniach

  9. Na początku to co się dzieje było dla mnie abstrakcją, ale już się ogarnęłam, wypracowałam rutynę, ustawiłam hierarchię, a nudzić się nigdy nie umiałam 😛 Więc na chwilę obecną dni nam z synem uciekają, nie wiem kiedy, a żaden nie jest zmarnowany 🙂

    1. Jeszcze pociągnę temat, bo wspomniałaś o raku. Własnie kiedy pod koniec lutego odwiozłam mamę do szpitala, jakiś dziwny lekarz poinformował mnie, patrząc mi prosto w oczy, że mama jest w bardzo złym stanie i podejrzewają nowotwór. A ponieważ wcześniej na usg wyszło coś nie tak z woreczkiem żółciowym, szybko sobie poskładaliśmy wszystko do kupy i wyszło nam, że to jest na wątrobie, a więc to sprawa terminalna. Trzy dni żyliśmy z ta świadomością, dobę przepłakaliśmy, zaczęliśmy już miejsce na cmentarzu wybierać, a potem lekarz zmienił diagnozę i mogliśmy odetchnąć z ulgą. Jednak do dzisiaj nie rozumiem, jak mógł mnie (nas) tak nastraszyć, nie mając wszystkich badań. No kretyn. Nawet nic mu nie powiedziałam, bo akurat przestali wpuszczać do szpitali.

      1. Współczuję usłyszenia takiej diagnozy, wiem po sobie, że było to jedno z gorszych co mnie w tym wszystkim spotkało. Są niestety dwóch rodzai lekarzy. Tac którzy straszą i tacy którzy utrzymują do końca że wszystko będzi dobrze. Ale co jak co, po usg nie powinni mówić o raku. Do tego są potrzebne też inne badania

  10. Myślę, że ta cała sytuacja daje nam wielkiego prztyczka w nos- hej! obudź się i zobacz, co jest najważniejsze. No właśnie. Odrobiłaś cenną lekcję. Ja również taką dostałam. I…cieszę się ogromnie tym, co mam. A Święta będą za rok, mam nadzieję w lepszych okolicznosciach. I na spacer jeszcze wyjdziemy… póki co- #zostanwdomu…
    dużo zdrówka i cierpliwości!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

  11. Jest mi ciężko, bo zawsze byłam aktywna. Nie widuję się z Bliskimi – Rodziną i Przyjaciółmi. Moje plany wyjazdowe i wakacyjne runęły. Życie w niepewności i zamknięciu stresuje. Mam dużo zajęć w domu, potrafię spędzać ze sobą czas, ale to nie wszystko czego oczekuję od życia…Chciałabym wiedzieć jak długo jeszcze…

  12. Ciężki czas, a dla żałoby jeszcze cięższy, z drugiej strony to co się na nas zawaliło to (na nas wszystkich) jest tak trudne, że aż trudno to sobie poukładać. Wszystko się zmienia. Przewartościowuje. My też się zmienia. Rzeczy nieważne stają się jeszcze mniej istotne, a te ważne wyłażą zza nich i nagle wszystko trzeba oswajać od nowa. Trudny czas, ale wierze, że damy rade!

  13. Bardzo współczuję straty… A co do zaistniałej sytuacji. No cóż wielu osobom zmieni się punkt widzenia. Wiele osób dojrzy co jest dla nich ważne a co ważniejsze. Sama zaczynam widzieć Świat z troszkę innej perspektywy.

  14. Przyjmij ode mnie szczere kondolencje! Wszystkim jest ciężko, ale na pewno każdy znosi to w inny sposób. A bycie z dziećmi całą dobre w domu, w dodatku codziennie jest również bardzo ciężkie, jednak nie poddawajmy się, a poradzimy sobie. TO kiedyś minie. Poza tym pandemia spowodowała, że cały świat się zmienił i zmieniło się nasze postrzeganie i zmieni się jeszcze nie raz. Przynajmniej chcę w to wierzyć. Dobrze, że piszesz wiersze, dajesz upust swoim emocjom, smutkom. To jest naprawdę potrzebne. Trzymaj się, nie dawaj. Będzie dobrze. Przesyłam siłę i uściski :*

  15. Marzec zdecydowanie nauczył mnie pokory. Pokazał prawdziwe oblicze wielu “serdecznych ludzi”jak i pozwolił trochę zwolnić… Jak patrzę na to teraz, to pozytywy zdecydowanie przewyższają te negatywy… Ale przeraża mnie wiele rzeczy, z wieloma się nie zgadzam, nie akceptuje…. Taki jest we mnie mały krzyczący i tupiący człowiek … Damy radę! Jakoś.

  16. Przykro mi z powodu twojej mamy. Jesteś silna i dasz radę wyjść z tego silniejsza! 😘 Sama się nauczyłam wielu rzeczy przez tą pandemię. Okazało się, że jestem bardziej odpowiedzialna niż myślałam bo wolałam zostać w mieszkaniu w mieście gdzie studiuję, a nie wracać do rodziców bo są w grupie ryzyka i nigdy nie wiadomo co się stanie po drodze lub czy już nie jestem zarażona. Na pewno wszyscy przewartościujemy rzeczy w czasie tej pandemii i się okaże, co jest ważniejsze od czego. Trzymaj się, kochana! Dużo zdrowia! 😘

  17. Szczerze współczuje… Wszystko się nagle zmieniło, nikt z nas nie wie kiedy to się skończy i jak nasze życie będzie wyglądało “po”…

  18. Bardzo Ci współczuję, przyjmij moje kondolencje. Myślę, że najlepszym lekarstwem jest właśnie Twoja rodzina, mąż, dzieci. To dla nich warto się uśmiechać i budzić każdego ranka. Każdy dzień jest inny i wyjątkowy, dlatego czerp pełnymi garściami życie ile się da 🙂

  19. Każdy z nas musiał się przestawić, ja na zdalne nauczanie i pilnowanie nastolatka, bo on cały czas uważa, że ma koronaferie. Na szczęście mam dom z ogródkiem i jestem niepoprawną domatorką, więc boleśnie tych wszystkich zakazów nie odczuwam. Współczuję wszystkim mieszkający w wieżowcach i blokach. Trzeba znaleźć sobie jakieś zajęcie, widzę, że jesteś bardzo kreatywna. Życzę Ci mnóstwa pomysłów na ten czas – nie damy się.

  20. Moje kondolencje 🙁 Co do wirusa mam odmienne zdanie i inne odczucia. Nie potrafię się cieszyć z rzuconych ochłapów.

  21. Marzec w tym roku jest trudny dla nas wszystkich,
    ale pozwala spojrzeć na wszystko z innej perspektywy….
    Choć nie ukrywam, że bardzo bym chciała,
    żeby już wszystko wróciło do “normalności”.

  22. Bardzo mi przykro z powodu Twojej mamy, wiem co czujesz, bo niedawno sama straciłam mamę. Przeżywanie żałoby zawsze jest trudne, a na pewno w tym okresie jest Ci jeszcze ciężej.
    Sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, bardzo mnie przytłacza, nie mogę sobie z tym poradzić, ani znaleźć dla siebie miejsca w nowej codzienności.
    Oby wszystkie trudności dnia codziennego przeminęły i abyśmy wyszli z tych sytuacji wszyscy silniejsi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.